Dochód Gwarantowany jako Uniwersalna Manna z Nieba?

13 votes, average: 5.00 out of 513 votes, average: 5.00 out of 513 votes, average: 5.00 out of 513 votes, average: 5.00 out of 513 votes, average: 5.00 out of 5 (13 votes, average: 5.00 out of 5)
You need to be a registered member to rate this.
Loading...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

1 Maja to Międzynarodowe Święto Pracy, znaczy się (dla wielu) dzień wolny od potu i łez. Dzień ten obchodzony (prawie) na całym świecie, znany jest też pod szyldem Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy. Kościół katolicki aby nie odstawać od socjalistów dostosował się też do tej daty i ustalono, iż 1 Maja będzie celebrowany jako dzień wspomnień św. Józefa Rzemieślnika. Pozostając przy kościele wartym wspomnienia jest teoria mówiąca, iż 1 Maja to zapomniane święto, dzień pamięci ofiar chrystianizacji Słowian.

Jest to dzień kiedy w większych miastach można spotkać “centralnie” organizowane pochody pierwszomajowe, a nawet można się przyłączyć i pokazać światu że my też należymy do klubu obywateli ludu pracy. Pojawia się przy tym okazja aby pokrzyczeć, popić, spotkać kogoś z innej części miasta a nawet z daleko odległej wsi, bo przecież to dzień wolny od pójścia do pracy, co sprawia że istnieje możliwość dalszego wyjazdu. Cała Warszawka z utęsknieniem czeka na ten długi majowy weekend, bo i słoiki jadą napełniać słoiki. Prawie każdy jest szczęśliwy. 

Dlaczego akurat 1 maja desygnowano na dzień pracy? Ano dlatego, iż II Międzynarodówka chciała w ten oto dzień upamiętnić wydarzenia z pierwszych dni maja 1886 w Chicago, USA, kiedy to zorganizowano strajk będący częścią ogólnokrajowej kampanii na rzecz wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy. 1 majowy dzień-bez-pracy udało się wprowadzić dopiero w 1889 i od tamtej pory tak co roku w 1 majowy dzień. W Polsce dzień ten został ustanowiony świętem państwowym dopiero w 1950 roku. Wtedy to właśnie ekipa PRL rozpoczęła organizować pochody pierwszomajowe. Siła i sukces partii musiały być w końcu jakoś demonstrowane.

Wszystkie te pierwszo-majowe schadzki odbywają się oczywiście w dniu wolnym od pracy, bo jakby inaczej. W dniu święta pracy maszerować do pracy? A tak w ogóle to zastanawiałeś się kiedyś drogi czytaczu po co w ogóle chodzić do pracy?

Są tacy którzy twierdzą, iż chodzą do pracy dla przyjemności. Cóż, jak spotkasz taką jednostkę to zapytaj ją czy dla przyjemności też wstaje o 6AM. Czy nie wolałaby przypadkiem wstawać o 9AM, zaczynać pracę o 10h00, w samo południe mieć 1h godzinny lunch ze znajomymi i o 15h00 kończyć te swoje przyjemności? Czy taka koncepcja czasowa połączona z właściwym rodzajem pracy nie stanowiłaby perfekcyjnego WORK-LIFE BALANCE? Jest to pytanie retoryczne, oczywiście.

Wracając do pytania: Dlaczego istnieje praca? Skąd ta wieczna gorączka pracy? Za jakie grzechy musimy tyle pracować? Otóż, za żadne, bo praca to…

POTRZEBA PRACY

Praca stanowi podstawowy “wymiar bytowania” człowieka na ziemi, zarówno ten materialny jak i umysłowy/duchowy. Jest kilka zasadniczych powodów dlaczego pracujemy, a hierarchia ważności przedstawia się coś mniej/więcej jak poniżej:

  1. MONEY. Ludzie to jedyny znany gatunek, który płaci za życie na ziemi. Ludzie potrzebują pieniędzy, aby dbać o siebie, dzieci, rodziców lub innych, aby zaspokajać podstawowe potrzeby bytu, takie jak woda, żywność, schronienie, odzież, płacenie rachunków, fanaberie, gadżety, wakacje, hobby itd. Praca, nie ważne, czy wykonywana jako pracownik, czy też jako właściciele własnej firmy, pozwala budować bezpieczeństwo i stabilność, pozwala na komfort oraz na spełnianie marzeń. Praca pozwala na generowanie pewności, iż możemy zadbać o własną egzystencję i realizować własne cele, iż możemy być źródłem zabezpieczenia dla swojej rodziny. Praca jest więc gwarantem posiadania PEWNOŚCI jutra, jest źródłem bogactwa oraz godnych warunków życia. Nieco innego zdania mogą być pracownicy z wynagrodzeniem minimalnym (bądź poniżej), którzy dość często twierdzą że są parobkami. Coś w tym może być na rzeczy, jako że biorąc pod uwagę obecną redystrybucję globalnego kapitału, można się pokusić o tezę, iż spora część ludzików świata jest wolno-hasającymi niewolnikami klasy posiadającej kapitał. Ci za najniższą pracują głównie dla kasy doraźnej, i o kolejnych punkach znaczenia pracy raczej nie słyszeli. 
  2. POTRZEBA SPEŁNIENIA/ROZWOJU. Pracujemy również po to, aby dodawać wartości naszemu życiu, aby wykorzystywać i rozwijać własne kompetencje, jak i samego siebie. Ludzie potrzebują zmian, które stymulują ich rozwój. Dość często chcą doświadczyć różnorodności i decydują się na zmianę pracy. Dzięki takowym zmianom pozbywają się nawyków, odchodzą od rutyny i uczą się szybciej nowego, w nowym środowisku. To pozwala na podnoszenie kwalifikacji, a takowe bogacą daną osobę, a w dalszej kolejności krainę. Osoby zamożne, które nie muszą pracować, często angażują się w działalność charytatywną, gdzie wkładają spore ilości własnej energii nie uzyskując w zamian wynagrodzenia, tylko po to aby pomagając innym mieć poczucie wkładu społecznego, dostarczając coś namacalnego, wartościowego dla innych, a przy okazji rozwijając się personalnie.
  3. WKŁAD SPOŁECZNY. Dla sporej części społeczeństwa, wykonywanie pracy daje poczucie wnoszenia jakiegoś wkładu niezbędnego dla rozwoju bogactwa w społeczeństwie. Brak bezczynności sprawia że czują się potrzebni, wierzą że ich wkład przyczyni się do stworzenia czegoś co w przyszłości poprawi ich byt. W pewnych dziedzinach pracy, ukończenie projektu dostarcza namacalne rezultaty (np. infrastruktura, nowe technologie), co przenosi się na rozwój społeczeństwa i krainy. Praca jest źródłem kapitału społecznego/intelektualnego. Brak właściwego kapitału społecznego to brak stagnacja i drenaż krainy. Dlaczego też kraina-montownia nie jest równa krainie fabryk z własnymi biurami R&D.
  4. POTRZEBA ZNACZENIA. Praca pozwala na uzyskanie znaczenia. Praca jest dla wielu źródłem prestiżu, poczucia się wyjątkowym i wartym uwagi. Ludzie pracują więcej i lepiej aby przemieszczać się po drabinie hierarchii. Wyścigi szczurów to dla niektórych niezła zabawa.
  5. SOCJALIZACJA – Ludzie potrzebują ludzi. Dla wielu praca jest miejscem, w którym można wchodzić w interakcje z innymi , jak i nawiązywać nowe kontakty. Niektórzy lubią wspólnie napić się kawy przy biurku, a są i tacy którzy mają potrzeby po-romansować. Media społecznościowe to nie to samo co przebywanie pośród ludzi (face-to-face). Pozytywne kontakty z innymi ludźmi mogą gwarantować lepszą satysfakcję z życia.
  6. POTRZEBA SZPANU – Są też w społeczeństwie takie jednostki, które nie wyobrażają sobie życia bez ekshibicjonizmu swego bogactwa. Tak więc ich motywacje do pracy kreowane są przez chęci pokazania tego co posiadają, ich bogactwo ma budzić szacunek ale i też zazdrość. Ich życie charakteryzuje się etykietą MA SIĘ RZUCAĆ W OCZY. Dlatego też ciężko pracują aby nabywać wysoko-markowe produkty i usługi. Wyobraź sobie czytaczu że zakupiłeś nowego Lamborghini AVENTADORA. Jak jedziesz przez miasto to ma być widoczne że to ty, ma budzić podziw samic, ale szacunek innych samców. W końcu to jedzie człowiek sukcesu, lepszy od innych, pierwszo-klasowy samiec alfa.

Praca to spoiwo między-ludzkie. Praca jest potrzebna, by rozsądnie i bezpiecznie poruszać się w kryzysowej rzeczywistości. Pracujemy po to aby żyć, a nie żyjemy aby pracować. Praca to też część naszego życia, co dość często jest widoczne po przejściu na emeryturę, gdzie ktoś kto pracował całe swoje życie, teraz nie potrafi się odnaleźć i często się zdarza po kilku miesiącach emerytowania osoba ta zamienia się w zestarzałego dziadygę, w klapkach i pilotem TV, podczas kiedy jeszcze nie dawno tętniło w nim życie. Dlatego też każdy jakoś i coś pracuje, a i …

Bóg też pracował

Biblijna Księga Rodzaju opisuje na samym początku jak Bóg przez sześć dni stwarzał świat. A co robił siódmego dnia tygodnia? Siódmego dnia Bóg “przestał pracować“, postanowił odpocząć. Uczynił to “po całym swym trudzie, jaki podjął“. Co więcej, Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień, ustanawiając święto, czas bez pracy, “w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając“.

Tak już rozumiesz drogi czytaczu, że praca to integralna część życia ludzkiego i bez niej ani rusz. Piszemy pracować, ale co to w ogóle oznacza?

DEFINICJA PRACY

Praca wg. def Krzysztofa Karonia to zorganizowany wysiłek, w postaci czynności umysłowych i fizycznych, którego celem i skutkiem jest powstawanie dóbr (rzeczy materialnych, niematerialnych lub wykonywanie usług), takich które zaspokajają ludzkie potrzeby, czyli dóbr które inni producenci zechcą wymienić dobrowolnie na produkowane przez siebie inne użyteczne dobra.

Poprzez wysiłek pracy człowiek tworzy wartość ekonomiczną w postaci towarów lub usług. W procesie tym mogą być też zastosowane inne formy kapitału np. czynności zwierząt, maszyn, narzędzi i materiałów. Praca jest zatem podstawą dobrobytu, gdyż jako członkowie społeczeństwa wspólnie ten dobrobyt wytwarzamy własną pracą, przy czym każdy z nas pełni w tym procesie jakąś rolę. Każdy kto aktualnie pracuje czy też uczestniczy w procesie kształcenia (nauka to odłożona w przyszłość aktywna praca) ten dokłada cegiełkę przyszłego prosperity. Oczywistą oczywistością jest, iż każda praca wymaga od człowieka pozytywnych walorów takich jak pracowitość, sumienność, prawość, szczerość. Właściwy etos pracy to się nazywa. 

Nie każdy zorganizowany wysiłek jest pracą. Można sobie siedzieć w saunie i polewać wody na podłogę, ale nie jest to praca, bo nikt nie oferuje nic w zamian. Gdyby jednak ta woda była polewana komuś kto relaksuje się w tej saunie i jest w stanie nam za to coś zaoferować to wtedy zmienia się już postać rzeczy. Podobnie jest z bieganiem. Można sobie biegać rekreacyjnie (i nie jest to praca) ale gdy policjanci gonią złodzieja to jest już to praca. 

Pracę można podzielić na użyteczną, czyli taką która zaspokaja ludzkie potrzeby, pracę szkodliwą której celem jest tworzenie szkód, oraz coraz częściej spotykaną pracę pozorną, która pomimo włożonego wysiłku nie zaspokaja ludzkich potrzeb (tworzone są dobra niepotrzebne). Praca jałowa nie wnosi wiele w rozwój społeczeństwa, jako że wykonywanie czegoś dla faktu samego jego istnienia nie ma za wielkiego wpływu na produktywność społeczeństwa, czyli zdolności gospodarki do tworzenia dobrobytu. Ciekawym tego przykładem są czasy PRL, gdzie panował brak bezrobocia, formalnie każdy miał pracę z przydziału. Mało istotne było wtedy że duża część tych stanowisk istniała dla samych siebie, i głównym celem tej pracy było picie kawy (tudzież gorzałki) oraz przekładanie teczek z kupki na kupkę.

O wiele gorszą formą pracy jest jej szkodliwa wersja, gdyż ta dość że nie tworzy prosperity to jeszcze stwarza innym utrudnienia czy też generuje zwiększone zbędne koszty, czyli jest to de facto kradzież przyszłego prosperity krainy. Pomyśl tutaj o zastępach biuro-ludków, których zadaniem jest “dbać” o to aby koło gospodarki kręciło się właściwie. W obu przypadkach PKB może rosnąć, ale we wzrostem organicznym krainy i ludzików ją zamieszkujących może to nie mieć za wiele wspólnego. Przerost pracy jałowej jest obecnie prawdopodobnie głównym problemem światowej gospodarki. Tak więc pracować to dostarczać społeczeństwu tego czego ono w danym momencie potrzebuje, i co ważniejsze za co chce ono (bez przymusu) w jakiś sposób zapłacić.

A co jak komuś się nie chce pracować? Może powoli umierać, może napadać i kraść licząc na szczęśliwe okoliczności losu, albo może też liczyć na pieniądze znalezione czy też podarowane, czytaj żyć z zasiłków od Kapitana Państwo. 

Do przeszłości przeszła już raczej możliwość życia w izolacji od społeczeństwa i jego norm, gdzie człowiek może sobie być samowystarczalnym, mieszkający we własnej chatce, pracującym na samego siebie na własnej roli, bazując na swoich umiejętnościach, a w rozliczeniach z innymi używa barteru. W końcu lasy i rzeki są państwowe, a dzieci do szkoły muszą chodzić. 

Życie za pieniądze Kapitana to koncepcja, która jest coraz częściej praktykowana w obecnych czasach. Takim ludziom nie przeszkadza już że decydując się na świadomie (z wyboru) nie-pracowanie, licząc na utrzymanie od socjalnego państwa, stają się obiektem ostracyzmu społecznego i złości pracującego miast i wsi. 

Na rynku politycznym pojawiają się coraz to nowe koncepcje życia za podarowane pieniądze. Coraz więcej polityków zaczyna brać też udział w debacie na temat nowej formy uniwersalnej zapomogi dla wszystkich obywateli w swoich krainach, jako że w świetlanej przyszłości może być ona i konieczna, jak i pożyteczna. Nazywają ją dochodem gwarantowanym, ma ona generować lepszy rozwój gospodarczy, jak i być remedium na problemy społeczno-ekonomiczne. Co to więc ten dochód za darmo??

UNIVERSAL BASIC INCOME (UBI)

Występuje on pod wieloma różnymi nazwami jako “premia państwowa “, “dywidenda narodowa”, “dywidenda obywatelska”, “wynagrodzenie obywatelskie”, “dochód obywatelski”, “grant powszechny” czy też “dochód podstawowy”.

“A basic income is a periodic cash payment unconditionally delivered to all on an individual basis, without means-test or work requirement.” – Basic Income European Network (BIEN)

Przez uniwersalny dochód podstawowy rozumiemy dochód wypłacany przez państwo każdemu dorosłemu członkowi społeczeństwa, regularnie i na stałym poziomie. Jego wypłata i poziom nie zależą od tego, czy osoba jest bogata albo biedna, mieszka samotnie czy z innymi, czy jest chętna do pracy czy też nie. W wydaniu rozszerzonym dochód ten byłby przyznawany nie tylko obywatelom, ale także wszystkim stałym mieszkańcom (np. rezydentom czy nawet pracownikom tymczasowym). 

Zasadniczą intencją stojącą za UBI jest zapewnienie Kowalskiemu wystarczającej ilości środków na pokrycie podstawowych kosztów utrzymania (minimum egzystencji). Termin “minimum egzystencji” jest niejasno definiowany przez różne grupy zwolenników UBI, ale jest też określany jak “granica skrajnego ubóstwa”.

Z powyższej definicji można wyznaczyć pięć następujących cech charakterystycznych dla dochodu podstawowego:

  1. Okresowy: jest wypłacany w regularnych odstępach czasu (np. co miesiąc), a nie jako jednorazowe świadczenie.
  2. W formie gotówki: jest wypłacany jest w odpowiedniej formie walutowej, pozwalając tym, którzy ją otrzymują, decydować, na co go wydają. Nie jest ona zatem wypłacana ani w naturze (np. żywność lub usługi), ani w postaci bonów/kartek przeznaczonych do konkretnego użytku.
  3. Indywidualnie: jest on wypłacany indywidualnie, a nie grupowo np. na całe gospodarstwo domowe.
  4. Uniwersalny: jest on wypłacany wszystkim, bez badania sytuacji finansowej, stanu zdrowia, orientacji seksualnej itp.
  5. Bezwarunkowe: jest wypłacany bez wymogu pracy lub wykazywania gotowości do takowej.

Oddychasz na danym terenie? To już ci się należy, wszystkim, bez żadnych zobowiązań. Każdy obywatel, niezależnie od swojej sytuacji materialnej, otrzymuje od Kapitana Państwo jednakową, określoną ustawowo, kwotę pieniędzy na podstawowe wydatki życiowe, i co bardzo ważne bez kontroli ze strony Kapitana. Bez fajerwerków konsumpcyjnych i wakacji na Karaibach, ale jak komuś nie chce się pracować, nie uważa że ciężka praca bogaci i uszlachetnia, czy też nie ma ambicji aby mieć większy dom/lepszą sytuację materialną itp. to chyba “dodatkowy” luksus nie będzie jakimś problemem, o który warto kruszyć kopię. Bo niby po co? 

A co z resztą pracujących? Ci co pracują też się kwalifikują, gdyż z definicji UBI ma być uniwersalny i bezwarunkowy. Rodzi się jednak pytanie: W jaki sposób UBI wpłynie na jego miesięczny dochód? W tematyce jest wiele nieścisłości i istnieją różne scenariusze o czym później, ale dopóki nie ma jednoznacznych wytycznych implementacjach to możemy sobie tylko dywagować. Jedno jest pewne, UBI ma z założenia przysługiwać wszystkim, bez żadnych wymagań czy sprawdzeń.

Jednym z głównych propagatorów tej idei jest The Basic Income Earth Network (BIEN). Jest to sieć naukowców i aktywistów zainteresowanych ideą dochodu podstawowego i aktywnie wspierająca wprowadzenie tej szlachetnej idei w życie. Poniższej materiał propagandowy przygotowany przez tych promotorów.

Skoro zapoznaliśmy się z nową koncepcją systemu polityczno-ekonomicznego, wypadałoby się zapoznać z ewolucją tej idei, gdzie ta koncepcja dystrybucji się narodziła, kto był jej ojcem chrzestnym, kto i kiedy zaczął pracować nad jej wdrażaniem. Jedno jest pewne: zbiera ona coraz więcej sympatyków. Trudno się nie dziwić, za-free, to nawet darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, a gdybyś tak chciał drogi czytaczu sam ją po-testować to proponuję udać się pod lokalny sklep z “witaminami C2H05” i za-oferować stałym bywalcom darmowe “lekarstwa”. Mamy poważne przypuszczenia, że bardzo szybko mógłbyś się zorientować ilu to masz “sympatyków” twojej darmowej idei, i z jaką pasją potrafią cię słuchać. Jaki więc jest ten UBI timeline story?

RYS HISTORYCZNY

Idea bezwarunkowego dochodu podstawowego nie jest nowa. Niektórzy prekursorzy mogą prawdopodobnie zostać odnalezieni w starożytnym Rzymie, kiedy to obywatelom rzymskim oferowano darmowe zboże. W tym celu zbudowano wybudowano nawet port w Ustii oraz wielkie magazyny zboża. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Rolnicy z okolic tam ściągali, porzucali swoją pracę i wyruszali do Rzymu aby żyć z jałmużny bo i posiłki były za darmo, a i standard życia im się znacząco nie obniżał, no i żyli w stolicy świata, dlatego nic nie musieli. Jak wiadomo Rzym jest pierwszym przykładem wielkiego upadku socjalizmu.

Pierwsze podwaliny minimalnego dochodu gwarantowanego zostały zaproponowane przez Thomas MoreUtopia (1516), który stwierdził, że podstawowy dochód byłby najlepszym sposobem na walkę z kradzieżą. Pierwszy plan podstawowego dochodu został stworzony i przedstawiony przez Johannes Vives (1526), który stworzył go na prośbę holenderskiego miasta Brugii, w celach łagodzenia ubóstwa. Zaproponował on też wtedy inne, różne programy szkoleniowe dla niewykwalifikowanych ubogich. Vives powinien być traktowany jako prawdziwy ojciec idei gwarantowanego dochodu minimalnego, ponieważ był on pierwszym, który opracował ten system szczegółowo, przedstawił właściwą argumentację przemawiającą za nim, opierając się przy tym o względy teologiczne jak i pragmatyczne.

Pierwsze dyskusje na temat dochodów podstawowych (w obecnej formie) rozpoczęły się prawdopodobnie w okresie rewolucji amerykańskiej i francuskiej pod koniec XVIII wieku. Było to praktyczne zastosowanie ustanowienia koncepcji powszechnych praw człowieka. I tak w 1776 Thomas Jefferson zaproponował przekazanie 50 akrów ziemi publicznej każdej bezwładnej osobie pragnącej ją uprawiać, w celu zabezpieczenia ich utrzymania i praw obywatelskich. W 1797 Thomas Pain (jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych) rozszerzając prace kolegi Marquis de Condorcet, w broszurze Agrarian Justice wezwał do wypłaty “dywidendy obywatelskiej” jako wypłaty na rzecz wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych, opłacanej przez podatek od właścicieli ziemskich.

W ekonomii pojawiała się już w XIX. Pierwsze znane sformułowania UBI zostały przez przedstawione przez Charlesa Fouriera, francuskiego utopijnego socjalistę, który głosił, iż wszyscy ludzie mają takie samo prawo własności ziemi, i w związku z tym powinni otrzymać rekompensatę, jeśli prawo to zostało naruszone. W 1848, kiedy to Karl Marx kończył Manifest Komunistyczny, niejaki Joseph Charlier opublikował Solution du problème social ou constitution humanitaire, basée sur la loi naturelle, et précédée de l’exposé de motifs , w którym uzasadniał wprowadzenie “dywidendy terytorialnej” przyznawanej każdemu obywatelowi na mocy równego prawa własności do terytorium narodowego. Charlier wykorzystał tą pracę jako podstawę do argumentacji za bezwarunkowym prawem do dochodu, takim które nie miało być testowane pod kątem innych środków i nie wiązało się z obowiązkiem pracy. Niedługo później angielski filozof John Stuart Mill opublikował nowe wydanie swoich Principles of Political Economy, w których wygłosił podobny (do koncepcji Fouriera) zapis: “W dystrybucji [produkcji, kapitału i pracy], najpierw wyznacza się pewne minimum na utrzymanie każdego członka społeczności, niezależnie od tego, czy jest on zdolny do pracy, czy też nie. Pozostała część produkcji jest dzielona w pewnych proporcjach, które należy wcześniej określić, pomiędzy trzy elementy: Praca, Kapitał i Talent“. Charlier i Mill są uważani za jednych z najbardziej wpływowych myślicieli tej myśli politycznej.

Idea ta ożyła znów na początku XXw za sprawą noblisty Bertranda Russella, oraz chwilę później C. H. Douglasa, pioniera ruchu kredytu społecznego. Douglas miał zauważyć, że całkowity koszt wytworzonych towarów był wyższy niż faktyczne zarobki ludzi. 

W 1948 Organizacja Narodów Zjednoczonych uchwaliła Powszechną Deklarację Praw Człowieka (The Universal Declaration of Human Rights), z której jest mowa o prawie do podstawowego dochodu, jak poniżej:

Article 3.
Everyone has the right to life, liberty and security of person.

Article 25.
Everyone has the right to a standard of living adequate for the health and well-being of himself and of his family, including food, clothing, housing and medical care and necessary social services, and the right to security in the event of unemployment, sickness, disability, widowhood, old age or other lack of livelihood in circumstances beyond his control.

Od tamtych czasów rozpoczęła się publiczna dyskusja nad sensownością, jak i implementacją tej koncepcji, w różnych wariantach. Zyskiwała ona coraz większe wsparcie ze strony polityków (np. Franklin Roosevelt, Paul Samuelson, Richard Nixon), aktywistów praw obywatelskich takich jak Martin Luther King Jr, aż po ekonomistów jak F. A. Hayek czy Milton Friedman (jako negatywny podatek dochodowy). 

Dla bardziej zainteresowanych historią UBI, BIEN oraz UBI-Europe przedstawiają bardziej dokładną historię tej koncepcji społeczno-ekonomicznej.

Kariera UBI nabiera rozmachu. Program dochodu podstawowego jest głośno dyskutowany w kręgach akademickich i gospodarczych, oraz co ważniejsze politycznych. W amerykańskich kręgach politycznych UBI ma spore poparcie w kołach Demokratów (np. kandydaci na prezydenta 2020, Andrew Yang, Bernie Sanders, czy też nowa wschodząca super-gwiazda amerykańskiej polityki Alexandria Ocasio-Cortez). UBI zyskuje obecnie na znaczeniu w Dolinie Krzemowej, gdzie aktywnie dyskutowany jest wpływu automatyzacji na przyszłe życie każdego człowieka. Idea UBI popierana przez wielu założycieli dużych korporacji, jak np. Mark Zuckerberg (Facebook)Elon Musk (Tesla), Richard Branson (Virgin) oraz wiele innych prominentnych osóbWspiera go aktywnie Silicon Wallet, a inwestor inwestycyjny Sam Altman, którego firma inkubator startów Y Combinator rozpoczęła testowanie UBI w ramach projektu pilotażowego obejmującego do 100 rodzin w Oakland w Kalifornii. 

Jak widać idea UBI ma wielu poważnych adwokatów, którzy twierdzą że UBI ma bardzo wiele zalet, a sam w sobie może pomóc w rozwiązaniu wielu problemów współczesnego świata. Co zatem przemawia za wprowadzeniem bezwarunkowego dochodu podstawowego?

BEZWARUNKOWY CYMES

Zwolennicy dochodu gwarantowanego przekonują, iż ten nowy społeczno-polityczny model finansów publicznych rozwiązuje wiele problemów współczesnego świata, jak i przyczynia się do poprawienia bytu i rozwoju ludzkości, argumentując swoją retorykę jak poniżej: 

  1. Prowadzi do zwiększonej produkcyjności ludzi. Miliony ludzi utknęło w “niespełniających się” miejscach pracy, bardzo często w wyniku nieprzemyślanych decyzji z młodości, a teraz nie mogą sobie pozwolić na wzięcie wolnego czasu i zdobycie umiejętności potrzebnych do zmiany branży. UBI może im pomóc w naprawianiu błędów młodości, może im pomóc w znalezieniu właściwej dla nich pracy, jako że może dać im czas na ponowne rozważenie starych wyborów, dać czas na przekwalifikowanie się, gwarantując bezpieczeństwo finansowe niezbędne podczas procesu poszukiwania pożądanej pracy. Dzięki temu Kowalski może bez problemów zdecydować, co naprawdę chce robić, a jak robi się to co lubi to zwiększa się jego produktywność. Wynikowo zwiększyłoby się potencjał indywidualny człowieka oraz sumaryczny kapitał społeczny. 
  2. Poprawia sytuację pracowników jako że zwiększa siłę przetargową w negocjacjach z pracodawcami. Przyczyni się do poprawy warunków pracy, jako że dzięki UBI Kowalski ma zabezpieczenie socjalne, które pozwala mu rzucać wyzwania swojemu pracodawcy, jeśli uzna, że warunki pracy są niesprawiedliwe lub poniżające. UBI pozwoli zmniejszyć prekaryzację (wzrost niepewności pracy) w segmencie prac niskiej jakości. Pozwoli to zmniejszyć polaryzację miejsc pracy gdzie dominują dwa segmenty: wysokiej jakości i niskiej jakości, przy zanikających pracach średniej jakości (średnio opłacane, wymagające średnich kwalifikacji). 
  3. Zapewni bezpieczniejszą i bardziej znaczącą sieć bezpieczeństwa dla wszystkich ludzi, gdyż UBI daje poczucie zabezpieczenia minimum dla wszystkich, gwarantując im swoje prawa, również w przyszłości, włączając w to osoby obecnie wykluczone ze świadczeń od Kapitana Państwo. Może to mieć wpływ na bezpieczeństwo ogólne, jak i zwiększony poziom zadowolenia w społeczeństwie.
  4. Dochód podstawowy przyczyni się do zmniejszenia liczby godzin pracy i lepszej dystrybucji miejsc pracy. Przy podstawowym dochodzie ludzie będą mieli możliwość skrócenia czasu pracy bez poświęcania swoich dochodów. Będą zatem mogli spędzać więcej czasu na robieniu innych rzeczy, które uznają za istotne, a w chwili obecnej są robione za darmo (tzw. działania niezapłacone). Gospodarka w pewnym stopniu opiera się na wkładzie ekonomicznym opartym na bezpłatnych kontrybucjach (np. przykład Wikipedii) i w ten oto sposób generowałby się większy wzrost i bogactwo społeczeństwa. Na poziomie makroekonomicznym doprowadzi to do lepszego podziału miejsc pracy, ponieważ osoby redukujące swoje godziny pracy zwiększą możliwości zatrudnienia dla osób obecnie wykluczonych z rynku pracy. 
  5.  UBI jest lekarstwem na rosnące bezrobocie technologiczne powodowane wypieraniem pracy ludzkiej pracą robotów, komputerów i sztucznej inteligencji, oraz bezrobocie wynikające z procesów globalizacji świata. Zasiłek te mogłyby zapewnić elastyczność pracownikom, którzy stracili pracę na rzecz robotów, automatyzacji oraz globalizacji, i dałby im czas na znalezienie nowej lub też przekwalifikowanie się na robienie tego w czym jesteśmy najlepsi. Rozwój automatyki może skutkować tym, że praca człowieka stanie się mniej potrzebna i dlatego może się okazać wprowadzenie nowych sposobów dystrybucji dochodu w społeczeństwie. 
  6. Dochód podstawowy przyczyni się do zmniejszenia nierówności społecznych, jako że jest sprawiedliwą redystrybucją bogactwa (naturalnego jak i technologicznego) wytworzonego przez całe społeczeństwo w ramach postępu technologicznego, na który pracowali wszyscy ludzie, włączając to naszych przodków. Dzięki ogromnym postępom technologicznym i produkcyjnym świat pracy się zmienia, jednak większość obecnego bogactwa i technologii jest w posiadaniu “korporacji-gigantów”. Podstawowy dochód jest więc sposobem na ucywilizowanie i redystrybucję korzyści płynących z tego ciągłego rozwoju. Mniejsza polaryzacja społeczeństwa (dystans pomiędzy klasą wyższą a klasą niższą i rosnącą podklasą) to też minimalizacja problemów wynikających z populizmu politycznego.
  7. UBI likwiduje ubóstwo, gdyż umożliwia zaspokojenie podstawowych potrzeb na poziomie minimalnym, ale wystarczającym.
  8. Zmniejszy biurokrację, jako że sam w sobie jest jednym z najprostszych modeli podatkowych. Zmniejsza on całą biurokrację otaczającą państwo opiekuńcze, czyniąc go mniej skomplikowanym i kosztownym, a jednocześnie sprawiedliwszym i bardziej emancypacyjnym. Dodatkowo jako proste i jednolite świadczenie likwiduje całkowicie nadużycia finansowe, które występują teraz przy pobieraniu świadczeń socjalnych. Skoro wszyscy mają to samo to automatycznie znikają konieczności kombinowania i oszukiwania Kapitana Państwo, aby takowe od niego dostać, a to z kolei generuje dalsze redukcje w zatrudnieniu aparatu państwowego. 
  9. Dochód podstawowy wzmocni naszą demokrację, jako że przy zagwarantowanym minimalnym poziomie bezpieczeństwa dla wszystkich obywateli, przy krótszym czasie pracy, przy braku martwienia się o pracę, wzrosną innowacje w kategoriach politycznych i społeczno-gospodarczych. Debata polityczna stanie się bardziej ożywioną częścią życia codziennego i jego problemów.
  10. Umożliwia zasadniczą zmianę społeczeństwa, jako że daje więcej czasu wolnego przez co poprawia relację między czasem pracy a czasem wolnym od pracy, co może pomóc w zatrzymaniu rozpadu tradycyjności rodziny. Zmniejsza też pomoc materialną ze strony rodziny, oraz wzmacnia także pozycję osób na utrzymaniu innych, np. dorosła młodzież na utrzymaniu rodziców, żony na utrzymaniu mężów, klienci organizacji dobroczynnych.
  11. UBI przyczynia się do zmniejszenia zadłużenia prywatnego, jak i publicznego, jako że zwiększa się obszar niskich dochodów przy zwiększającej się wciąż wydajności, co prowadzi do lepszej koniunktury gospodarczej i rozwoju krainy.

Powyższa argumentacja daje wiele do myślenia, biorąc pod uwagę współczesne globalne uwarunkowania geo-ekonomiczne. Gdyby UBI zostało zaimplementowane należałoby zapewne re-definiować naszą powyższą definicję pracy, jako że obligacja pracy została by z niej usunięta. Rodzi się oczywiście wiele pytań, ale chyba najważniejsze z nich to: Po co ludziom w takim środowisku pracować? Jakie zatem będą motywacje rozwojowe jednostek? Darwin i jego teoria ewolucji mówi nam, że człowiek i otaczająca go natura ciągle ewolucją, to dlaczego więc potrzeby człowieka i jego egzystencji “bytowej” też miałyby nie ewoluować, jak poniżej?

Source: www.freeworldcharter.org

Teoria teorią, a praktyka? UBI zaczął być testowany za pomocą wielu programów pilotażowych, w wielu miejscach świata. 

PROGRAM (AUTO)PILOT

Pierwsze (nieudane) próby realnej implementacji podjęto już w latach 40 XX w Wielkiej Brytanii, określanego wówczas jako “social dividend“. W USA pod koniec lat 60s XX, za kadencji Richarda Nixona, planowano wprowadzenie gwarantowanego świadczenia socjalnego dla każdej rodziny. Wówczas rząd prezydenta Nixona planował, by każda czteroosobowa rodzina otrzymała przynajmniej $1,600 rocznie. Program poległ w wyniku problemów budżetowych. Pod koniec lat 60 ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych rozpoczęto za to cztery pilotażowe eksperymenty z dochodem podstawowym, w formie ujemnego podatku dochodowego. Trwały one do 1980. Jednym z pierwszych pilotów właściwego bezwarunkowego dochodu był program z Mincome w Kanadzie. Przeznaczony był dla gospodarstw domowych o niskich dochodach, trwał on 4 lata (1975-79), ale jego wyników nie opublikowano.

Kolejnymi w kolejce były państwa Namibia (2000) i Indie, gdzie w latach 2011-2013 UNICEF prowadził program w wiosce Madhya Pradesh. W połowie 2013 r. powstał pomysł wprowadzenia UBI na terenie całej Unii Europejskiej. Podpisy pod postulatem wprowadzenia gwarantowanego dochodu minimalnego na terenie całej Unii Europejskiej zaczęli zbierać lewicowi politycy w ramach Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej. W Polsce twarzą akcji został Ryszard Kalisz. W 2014 w niemieckim Berlinie przeprowadzony został malutki program testowy sponsorowany przez crowdfunding. W 2016 włoskie nadmorskie miasto Livorno wprowadziło testową wersję dochodu gwarantowanego. W tym samym roku Szwajcaria odrzuciła w referendum sporą większością głosów (77%) wprowadzenie dochodu gwarantowanego na poziomie 2500CHF. 

Jednym z bardziej znanych programów dochodu gwarantowanego zaimplementowany został w Finlandii, zainicjowany w 2017 na okres 2 lat. Obejmuje 2 tys. osób, które otrzymują po 560 euro miesięcznie przez cały okres trwania programu. Na kwietniu tego samego roku w Ontario, Kanada rozpoczęto 3letni program pilotażowy. Następna w kolejce jest British Columbia. Kolejnym pilotażowym miastem jest holenderskie Utrecht, gdzie UBI rozpoczęty został w 2017. Podobne propozycje zostały zaproponowane w UK oraz Szkocji, i wydają się być blisko wprowadzenia. Dużo większą wersję programu planują wprowadzić do 2020 także Indie, i ma być ona zaimplementowana w jednym lub nawet dwóch całych stanach.

W 2019 r. rząd Włoch zamierza wprowadzi dochód podstawowy, nawet do 780 euro na osobę oraz do 1330 euro na rodzinęMa też ruszyć UBI eksperyment w Niemczech, który sprawdzi, jak bezwarunkowy dochód podstawowy wpływa na życie obywateli. Do tego ostatniego, trwa właśnie rekrutacja, która ma wyłonić 500 chętnych do badania. Poniższa mapa od BIEN pokazuje globalny status testów UBI za rok 2018. Idea Gwarantowanego Dochodu jest też rekomendowana przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. 

Source: Twitter/BIEN

Na naszych oczach temat uniwersalnego dochodu podstawowego przechodzi z kategorii “fiction” na półkę z napisem “economic and political non fiction“.

Należy zwrócić uwagę, że obecne eksperymenty dotyczą jednak innych warunków niż opisana powyżej pełna wersja UBI. Inaczej bowiem zachowuje się Kowalski, który ma świadomość że darmowy zasiłek otrzymuje na tymczasowo, a inaczej by się zapewne zachowywał wiedząc, że będzie miał to świadczenie gwarantowane bezterminowo, do końca życia. Kolejną zasadniczą różnicą jest wielkość i zasięg testów. Jest wielce prawdopodobne, iż eksperymenty w mikroskali nie są w stanie odzwierciedlać efektów makroekonomicznych oraz makrospołecznych dla całych krain. W jaki sposób wybiorcze próby mają niby odzwierciedlać makroekonomiczne wskaźniki dla całych krain? Wzrost gospodarczy PKB, poziomy zatrudnienia, dynamikę popytu społeczeństwa, dynamikę inwestycji prywatnych, czy też bardzo ważny dla obecnego systemu monetarnego: dynamika nowego kredytu (bez którego wiemy, iż zastąpi kontrakcja gospodarki) to wskaźniki bardzo trudne do przewidzenia nawet w warunkach rzeczywistych, nie mówiąc już o mikro-systemach. To tak jak by analizować gospodarczo Polskę w oparciu o zachowania ludności z Wąchocka 🙂

Powyższe programy pilotażowe są jednak dla wybranych i na określony czas. W jaki sposób pełne UBI miałoby być implementowane? Jak wiemy na-pewno otrzymywaliby go ludzie nie-pracujący, i nie mający dochodów niezbędnych do egzystencji. A co z resztą pracujących? Ci co pracują też się kwalifikują, gdyż z definicji UBI ma być uniwersalny i bezwarunkowy. Rodzi się jednak pytanie: W jaki sposób UBI wpłynie na jego miesięczny dochód? W tematyce jest wiele nieścisłości i istnieją różne scenariusze, ale z założenia pełen UBI należy się Kowalskiemu w całości, tak więc UBI powinno zostać zsumowane z jego miesięcznym wynagrodzeniem Brutto. Pojawiają się też głosy alternatywne sugerujące, iż pracodawca powinien wypłacać Kowalskiemu tylko rozniecę pomiędzy jego wynagrodzeniem Brutto i wartością UBI (które wypłaci mu Kapitan), oraz są też głosy kompletnie radykalne nawołujące do wypłaty przez pracodawcę tylko równo-wartości UBI (Kapitan nie ma zobowiązań), a resztę do własnego skarbca lub do skarbca Kapitana. Powyższe dywagacje można podsumować jak poniżej:

  1. UBI + BRUTTO
  2. BRUTTO, gdzie pracodawca pokrywa tylko różnicę pomiędzy BRUTTO – UBI, a UBI jest płacone przez Kapitana.
  3. Tylko UBI. 

Biorąc pod uwagę fakt, iż źródła finansowania UBI są raczej olbrzymie (o czym później), opodatkowanie dochodu BRUTTO może sprawić że opcja 1 zostanie efektywnie zrównana z opcją 2. Opcja 3 to raczej pełna implementacja komunizmu, w którym tylko bardzo ambitni będą chcieli coś extra robić. Tak więc widzimy, iż implementacja UBI może mieć duży wpływ na popularność oraz przyszłość tej daniny. Dopóki nie zostaną przedstawione jasne wytyczne implementacyjne (zależne od polityków) to powyższe nasze dywagacje zostają jedynie dywagacjami.

Czy możliwa jest zatem pełna implementacja tego systemu? Jest to pytanie z kategorii “z życia polityki”, jako że to ona jest głównym sternikiem globalnego świata. Zastanówmy się nad tą kwestią.

FULL-SCALE UBI?

Rozważania musimy rozpocząć od założenia koniecznego i na chwilę obecną prawdziwego: Jako ludzie zachodu żyjemy w demokracji. Wypadałoby abyś sobie wytłumaczyli czym jest ta demokracja.

Demokracja jest to to ustrój polityczny, w którym źródłem władzy jest “wolne” społeczeństwo czyli obywatele, lub jak wolisz suweren. Wszelkie decyzje podejmowane są drogą głosowania, którego wynik przesądza większość, w myśl zasady: 

Im większa Liczba, tym słuszniejsza Racja.

Biorąc pod uwagę, iż lwia część społeczeństwa nie za bardzo rozumie otaczające go zagadnienia gospodarczo/geo-ekonomiczne można się pokusić o tezę, iż Demokracja to rządy ludzi, którzy nie znają się za bardzo na niczym a decydują o prawie wszystkim

Bezpośrednia wersja tego rodzaju sprawowania władzy istnieje chyba tylko w Szwajcarii. W pozostałych wydaniach mamy do czynienia z wersją reprezentacyjną. Polega to na ty, iż suweren wybiera swoich przedstawicieli (polityków), którzy będą później go reprezentować przy sprawowaniu władzy w krainie. W ten oto sposób poprzez gremialnie uczęszczane schadzki wyborcze tworzony jest Kapitan Państwo, który dba o nasze prosperity oraz zapewnia bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne. I żyli długo i szczęśliwie, gdyby nie jeden mały ale jak znaczący szkopuł: głosujemy na Polityków a wybieramy Politykierów. Różnica fonetycznie niby mała, ale jak wielce znaczeniowa, jak poniżej.

Polityk to mąż stanu rozumiejący na czym polega interes krainy, która go wybrała i ludzików w niej żyjących, realizujący systematycznie krok po kroku program na bogacenie się Kowalskiego i wzrost prosperity całej jego krainy. Politykier to klakier pospolity, tudzież hiena społeczna, której jedynym celem jest przetrwanie, a najlepiej z pełnym żołądkiem, napita pod kurek, i oczywiście wszystko na koszt Kowalskiego. Jedną z zasadniczych wartości, która charakteryzuje tego zwierza (wysoko ceniona w tym zacnym towarzystwie) jest zdolność do słowotoku i pustosłowia, czytaj PR i Teatr dla Mas najważniejszy. 

Wyobraźnia politykiera działa w jeden prosty zaszufldowany sposób: Więcej (na papierze) dam tym szybciej ster otrzymam. Nie-pisane prawo polityki mówi nam też, iż Coś co już raz obiecano i dostarczono z rynku nie znika, gdyż takowe decyzje oznaczałoby śmierć polityczną, oraz pakowanie manatek dla establishmentu politycznego. Największy problem z politykierą jest jednak taki, że obiecywać musi ona dużo i i to w taki sposób, aby każdego zadowolić. Tak więc licytacja na kiełbasę to rzecz powszechna, maraton obietnic na czyjś koszt rozpędza się coraz szybciej, a w repertuarach wyborczych pojawiają się ciągle większe socjalistyczne hity i szlagiery.

Tak robi się więc politykę w demokracji, tak się wygrywa wybory wynikiem pozwalającym zdobyć lub utrzymać władzę. Czy to jest, oszustwo, prostytucja, czy polityka? Każdy musi sobie odpowiedzieć, ale człowiek posiadający odrobinę rozgarnięcia intelektualnego, wiedzy i spostrzegawczości widzi, że masowy odbiorca, chce być okłamywany albo jak kto woli, chce wierzyć w obietnice, które zapowiadają mannę z nieba i rzeki miodem płynące. Dlatego też należy oczekiwać, iż dywidenda obywatelska będzie prędzej czy później serwowana, najpierw w porcjach a potem po całości. Kiedy? To już zależy od nas, mas elektoratu. 

Czy UBI jest możliwe długo terminowo? Jest to zagadnienie z kategorii Zamienił Stryjek Siekierkę na Kijek? Dlaczego? Ano dlatego iż dawanie ludziom pieniędzy może pomóc w rozwianiu wielu problemów (pytanie zasadnicze których), ale może też (i zapewne) przyczynić się do stworzenia innych, możliwie że bardziej poważnych, jako że Prawo Niechcianych Konsekwencji działa zawsze i wszędzie, a czara goryczy też ma swoje limity, po których nie-jednokrotnie wylewane są na ulicę gospodarcze i polityczne frustracje mas elektoratu. 

KUBEŁ ZIMNEJ WODY 

Powyższa argumentacja zwolenników nie-wątpliwie porusza bardzo ważne kwestie trapiące współczesny z-globalizowamy świat. Są one jednak oparte w dużej mierze o teoretyczne rozważania i bardzo trudna do stwierdzenia jest ich trafność. Są jednak kwestie bardzo prosto namacalne, a historia dostarcza nam bardzo wiele dowodów, jak i informacji o zachowaniach ludzi jak i całych społeczeństw. Przeszłość oczywiście nie gwarantuje przyszłości, ale pozwala ostrzegawczo wylać kilka wielkich kubłów zimnej woda na rozgorączkowane (głównie na lewo) głowy zwolenników darmowej dywidendy. 

1. Problem finansowania

Kluczowym elementem w argumentacji na rzecz UBI jest kwestia finansowania. W końcu, pieniądze potrzebne na wypłacanie wszystkim uprawnionym muszą skądś pochodzić, i mogą stanowić niemałe obciążenie dla budżetu państwa. Decydując się na UBI rządy najprawdopodobniej będą zmuszone do dramatycznego zwiększenia wydatków, a co za tym idzie dochodów. Przypominamy, że państwo nie ma absolutnie własnych pieniędzy i każdy nowy wydatek budżetowy oznacza konieczność zebrania tej kwoty.

Aby obliczyć koszt pozorny, należałoby po prostu pomnoży wielkość miesięcznego dochodu (powiedzmy 1000 PLN) przez ludność (w końcu jest on przecież uniwersalny) et voila otrzymujemy koszt dla Polski (demografia PL za 2019 to 37.8 mln) w wysokości około 37 miliardów złotych miesięcznie, czyli coś koło 444 mld rocznie. Jest to suma zupełnie nierealistyczna. Koszt realny byłby niższy gdyż należałoby odliczyć od tego podatek dochodowy, oczywiście. Gdyby tak zlikwidować wszystkie istniejące już zasiłki socjalne, koszta były zapewne jeszcze niższe, ale autor nie jestem w stanie tego ocenić, bez danych urzędowych. 

Jak to sfinansować? Są trzy znane sposoby: Podatki, Obligacje oraz Dodruk. 

UBI można by sfinansować poprzez podniesienie podatków lub innych opłat. Jedną z naj-poważniejszych kategorii podatków i opłat byłyby zapewne podatki od energii (w postaci CO2 jako podatek węglowy i spalinowy), od zasobów naturalnych (w postaci od kopalin i surowców), od powietrza, wody, deszczu, słońca, od zasobów ludzkich, infrastrukturalnych i renty geograficznej itp. W końcu to jakaś re-dystrybucja dochodów, które w przeciwnym wypadku byłyby ostatecznie zyskami, które trafiają do akcjonariuszy dużych korporacji. (Pomijamy tu przeniesienie tych kosztów na Kowalskiego, gdyż on w większości tego nie rozumie).

Kolejną naturalną propozycją jest progresywne opodatkowanie dochodu Kowalskiego, jako że wówczas mniej zarabiająca część społeczeństwa zostałaby objęta mniejszym podatkiem i wówczas UBI stałoby się też formalnie odpowiednikiem negatywnego podatku dochodowego (Friedman 1962). Kolejną naturalną konsekwencją był by wzrost podatków od majątku np. katastralny i od bogactwa całkowitego. W końcu jednym z argumentów za UBI jest zmniejszenie różnic majątkowych, dlatego ci zarabiający więcej i ci posiadający więcej muszą łożyć na tych po drugiej stronie barykady. Można by też podnieść podatek od konsumpcji (VAT), ale ten sam w sobie przeczy idei dochodu uniwersalnego.

Koleją propozycją jest oczywiście wyższe opodatkowanie osób firm i korporacji. Z autopsji wiemy jednak, że opodatkowanie tych drugich jest raczej syzyfową pracą. Pojawiają się oczywiście głosy dużych tego świata (np. Bill Gates) aby opodatkować nadchodzącą automatyzację i robotyzację, która to ma być przyczyną zwiększonego bezrobocia. Nie liczyłbym jednak na zbytnie działania w tej materii, jako że każdy ruch polityczny potrzebuje finansowania, a sowicie wynagradzani lobbyści też swój wkład w tworzenie polityki mają. Teoretyczne, wprowadzenie podatków branżowych, bardzo trudnych do obejścia, mogłoby zagwarantować zwiększone wpływy do budżetów krain, ale w skorumpowanym do szpiku kości świecie, takie propozycje to mniej więcej coś ala Pobożne Marzenia Wuja Gienia 🙂

Powyższe dywagacje na temat finansowania są jedynie dywagacjami autora, jako że bez danych rządowych nie jest możliwa właściwa ocena kosztów finansowania. Wartym zauważenia jest jednak fakt że UBI w większości popierany jest przez środowiska lewicowe, dlatego więc powyższa argumentacja ma spore szanse implementacji. 

Kolejną opcją finansowania jest emisja obligacji. Każda dodatkowa emisja długu obarczona jest jednak wyższym ryzykiem nie-wypłacalności, jako że nowy dług ma malejącą użyteczność. Z czasem koszta obsługi mogą też się wyrwać z pod kontroli, gdyż większe zadłużenie to też słabsza ocena kredytowa, a wyższe zadłużenie to więcej waluty w obiegu i większe prawdopodobieństwo inflacji cen generującej wyższe stopy procentowe w krainie 🙂

Trzecią opcją finansowania UBI jest dodruk waluty. Jawny i nie-kontrolowany dodruk waluty prowadzi w linii prostej do hiperinflacji, czytaj śmierci waluty, jako że Kowalski nie chce trzymać w ręku gorącego kartofla. Dlatego też opcja taka musi zostać jakoś zakamuflowana. Żaden problem, zmieni się szyld w zakładzie, zatrudni spin doktorów i machina Perpetuum ruszy z kopyta. I tak już wkrótce zaczną pojawiać się politycy nowego formatu, którzy zaczną reklamować i przekonywać wyborców krainy do nowej polityki (np. ściślejszego powiązanie polityki fiskalnej i pieniężnej), argumentując iż obecna polityka pieniężna nie ma już pola manewru do korekty wzrostu gospodarczego, (jako że jesteśmy u szczytu cyklu zadłużenia) przez co banki centralne w tandemie z zarządami krain powinny przejść do kolejnych “naturalnych” działań, określanych jako Nowoczesna Teoria Monetarna (Modern Monetary Theory, MMT). MMT zajmiemy się w oddzielnym wpisie, ale ma spore szanse zostać zaimplementowany w celu finansowania UBI. W końcu dzielić trzeba się po równo, zarówno zasiłkiem, obciążeniami, jak i konsekwencjami. 

Prawdziwy i pełny dochód uniwersalny byłby zatem niezwykle kosztowny, zarówno finansowo jak i społecznie, co prowadzi nas do kolejnego podpunktu.

2. Zmniejszona motywacja do pracy.

Większość z nas zarabia na życie, sprzedając swoją pracę na rynku pracy, w formie wkładu w produkcję towarów i usług. Są też i tacy, którzy otrzymują zasiłki od państwa, ponieważ z jakichś powodów nie są w stanie samemu zarabiać na rynku. Trzeciej opcja nie istnieje, gdyż kradzież pomijamy. Wszystkie płatności i transfery wynikają więc albo z wymiany rynkowej (źródło bogactwa) albo z redystrybucji (społeczna alokacja wyników produkcji). Odsetki wypłacane inwestorom z tytułu kredytów są również uzyskiwane poprzez produkcję towarów i usług, przynajmniej w przypadku, gdy inwestycja są opłacalne, w przeciwnym przypadku odsetki również znikają z rynku. Z powyższego wynika że nie da się rozdzielić dochodów i produkcji. Ilość produkcji równa się zatem ilości dochodów, chyba że ktoś drukuje dochód z powietrza. Tak więc dochód zapewnia praca. Jedno i drugie są ze sobą nierozerwalnie, związane praktycznie od zawsze, o czym matka natura komunikuje nam przez kilka tysięcy lat, a ona raczej nie jest błędzie. Pojawiły się teraz jednak ludzie, którzy próbują ją wyprowadzić z tego błędu. I komu tu wierzyć?

Pełna wersja UBI jest równoważna do przyznawania bezterminowych zasiłków dla bezrobotnych. Zmniejszy się więc podaż na rynku pracy, szczególnie u osób o niskich kwalifikacjach, do pracy w trudnych warunkach, a także u ludzi z niską motywacją do pracy. Obniży to więc sumaryczną motywację społeczeństwa do podejmowania pracy formalnej, a podwyższy do pracy na czarny rynku. W dalszej kolejności może to wpłynąć na spadek wydajności, i erozję etosu pracy, może doprowadzić do wzrostu bezrobocia co również zmniejszyłoby tort ekonomiczny do podziału. Jeżeli bezwarunkowy dochód zniechęci ludzi do pracy, to jak wtedy społeczeństwa będą wytwarzały bogactwo? 

My Polacy pamiętamy nasz PRL, gdzie panowało powiedzenie Czy się stoi czy się leży dniówka się należy czy też o kolejnym powiedzeniu Aby się nie narobić a zarobić? Zastanawiałeś się kiedyś drogi czytaczu dlaczego praca na akord była/jest dość popularna? Ano dlatego że premiowała produktywność jednostki, gdyż ludzie mogli zarobić więcej jeżeli pracowali więcej. Oto nasz dowód, rodem z historii PRL, że jak nie ma zachęty to i motywacje są iście z PRL. Tak więc nas Polaków nie trzeba przekonywać o zaletach darmowej kasy.

Długoterminowo może to utrwalić kulturę wielopokoleniowego pozostawania bez pracy, jako że dzieci widząc rodziców, którzy zamiast pracować siedzą na zasiłku bo tak im wygodniej, zaczynają potem powielają te wzorce w swoim dorosłym życiu.

Z perspektywy pracodawców bezwarunkowy dochód podstawowy jest niekorzystny dwojako: w wyniku wzrostu siły przetargowej pracowników wzrośnie presja płacowa pracowników, co przełoży się na wyższe koszty i zwiększone PPI. Ponadto progresja podatkowa może spowodować, że obciążenia podatkowe dotyczyć będą grupy pracodawców, jako jednych z najbogatszych ludzi w społeczeństwie. Tak więc przyczyni się to też do mniejszej motywacji posiadacz “prywaciarzy”. W końcu na chleb i masło i tak od Kapitana będą dostawali. 

UBI może mieć poważne konsekwencje w postaci degradacji struktur społecznych, tak więc koszty dla społeczeństwa i gospodarki mogą być nie-bagatelne. 

3. Automatyzacja i robotyzacja jako dead-end

Gdybyśmy zapytali “po co nam UBI?” większość zwolenników szybko odpowiada “ponieważ roboty wkrótce przyjmą wszystkie prace“. Pojawiają się też raporty jak np. ten od Boston Consulting, w którym autorzy estymują iż automatyzacja i robotyzacja mają sprawić że około 57% firm w Polsce spodziewa się redukcji zatrudnienia, wynikłego z powyższego. W odpowiedzi na takowe zjawisko pojawiają się już też ruchy polityczne mające na celu próby opodatkowania maszyn. Wypadałoby zapytać nasze szanowne grono: Wierzycie w to, że maszyny zabiorą nam pracę, a potem nad nami zapanują? Czy automatyzacja produkcji i usług ma negatywny automatyzacji na bezrobocie?

Likwidacja miejsc pracy w zawodach ulegających automatyzacji jest ściśle powiązana z powstawaniem nowych, dość często przyjemniejszych zawodów. Podobnie ma się problem z globalizacją, która nie niszczy miejsc pracy, lecz je tworzy (gdzie indziej) a w starym miejscu powstają usługi je obsługujące. Takowe procesy nie występują skokowo, dlatego też obawy dotyczące bezrobocia wynikającego z robotyzacji i globalizacji wydają się bezpodstawne, jako że społeczeństwo się do tego procesu dostosowuje. Pomijamy tutaj rozważania na temat eksportu produkcji realnych produktów i zagrożenia bezpieczeństwa w krainach z tego wynikających (przykładowo niedawny problem PL z lekami). 

W ostatnim stuleciu postęp technologiczny stworzył więcej miejsc pracy niż zlikwidował, a wartym przypomnienia jest fakt iż postęp ten był bezprecedensowy w dziejach świata. Warto przypomnienia jest fakt, iż w rozwiniętej gospodarce udział sektora przemysłowego sięga od kilkunastu do kilkudziesięciu procent (Polska około 40%). Wzrost zamożności społeczeństwa zwiększa zapotrzebowanie na usługi bardziej luksusowe (np. gastronomia, turystyka), na usługi które nie istniały jeszcze jakiś czas temu (usługi internetowe). 

W oparciu o ostatnie dekady, można się pokusić o prognozy, iż w przyszłości sektor przemysłowy spadnie do kilku procent a swoim udziałem przypominać będzie obecny sektor rolniczy, który przed rewolucją przemysłową był dominującą gałęzią. Wypadałoby zapytać: Co się stało z tymi rolnikami? Pomimo, iż demografia globalna rośnie jak na drożdżach (ludność w 1900: około 1mld, w 2000 około 7mld), wszyscy przenieśli się do innych gałęzi gospodarki, najpierw do przemysłu, a potem do usług. Czyli co? Zaadaptowali się do wymogów rynku, i najprawdopodobniej tak samo będzie z przemysłem jako że robotyzacja następuje liniowo nie skokowo, a na podobny % przyrost ludności nie powinniśmy liczyć. Nie obędzie się oczywiście bez łez i elementów osłonowych aby nie doprowadzić do zapaści społecznych, ale to już kwestia walki z bezrobociem, a sensowne prowadzenie właściwej polityki edukacyjnej, jako że takowa jest odpowiedzialna za kształtowanie kadr dla rynku. Wobec naszego scenariusza spore grupy pracowników aby uniknąć bezrobocia zmuszone zostaną do przekwalifikowania się do innych, być może ciekawszych branż. W końcu kto nie chciałby zostać testerem ekskluzywnych hoteli 🙂 W końcu, jak to głoszą zwolennicy UBI, świat będzie bardziej szczęśliwy, ludziom będzie się żyło lepiej, a i zadłużenie będzie malało.

4. Problem globalnego zadłużenia 

Jednym z argumentów przemawiających za dochodem gwarantowanym jest rzekoma redukcja globalnego zadłużenia. Otóż problemu zadłużenia nie da się rozwiązać poprzez zastosowanie UBI. Z prostego powodu: w obecnym systemie monetarnym opartym o dług, jego ilość musi rosnąć, gdyż w przeciwnym przypadku pojawi się demon “ujemnej” waluty, czytaj deflacji monetarnej i nastąpi szybka kontrakcja zarówno kredytu jak i gospodarki. Tak więc dług musi tylko rosnąć, czy to w postaci prywatnej, instytucjonalnej, czy też rządowej. Dochód gwarantowany może jednak przyśpieszyć prędkość obiegu waluty, przez co egzystencja obecnego systemu monetarnego zostanie przedłużona. Wzrost współczynnika cyrkulacji może za to wygenerować inne problemy, np. w postaci zwiększonej inflacji cen.

5. Inflacja i hiper-inflacja

Dywidenda społeczna jak już napisaliśmy to bezterminowy zasiłek dla ludzików w całej krainie. Zakładając że większość zasiłku pójdzie na wydatki życia codziennego (egzystencjalne), to popyt na nie wzrośnie, a wzrost wzrost konsumpcji (popytu) prowadzi w linii prostej do inflacji cen, tym samym obsługa długu z czasem stanie się coraz trudniejsza. Zwiększone dawki UBI w krainie (np. poprzez wyborczą waloryzację tego świadczenia), serwowane przez wszystko obiecujących politykierów to już problem zwiększonej podaży waluty, która prowadzi do zmniejszonego zaufania do niej, a nie-kontrolowana w konsekwencji może prowadzić do hiperinflacji. W dłuższej perspektywie czasowej nastąpi więc spadek standardu życia z powodu zawyżonych cen, głównie dla uboższej części społeczeństwa żyjącej ze świadczeń rządowych (fixed income) czy też UBI. Tak więc gross siły nabywczej UBI może zjeść Inflation Ginny. Może to pogłębić już spore podziały w społeczeństwie.

6. Mit nierówności społecznych.

Ważnym aspektem uzasadnień dochodu podstawowego jest równość, która oparta jest na pewnej idei sprawiedliwości społecznej. Zwolnicy UBI uważają go jako jeden pod wieloma względami z najlepszych sposobów zasypania nierówności społecznych, w tym rosnący problem rozwarstwienia bogactwa. Twierdzą że gdyby tak opodatkować najbogatszych bardzo dużymi podatkami, to implementacja UBI byłaby łatwiejsza. Ale, jest jedno duże Ale

Otóż najbogatsza kasta ma na swoich usługach najlepiej opłacanych specjalistów, zajmujących się zarządzaniem kapitałem, optymalizacją pracy swoich przedsiębiorstw/korporacji oraz całe zastępy gotowych na każdą ofertę lobbystów. Tak więc jest jak widzimy, i nic nie wskazuje na to aby sprawiedliwość społeczna ich kiedykolwiek dopadła. Idealiści marżą, ale pomarzyć dobra rzecz.

Zakładając, iż automatyzacja wyeliminuje pracę na różnych szczeblach drabiny społecznej, coraz więcej osób będzie zależna od niezbyt dużego zasiłku UBI, bądź też będzie pracowała w słabiej niż przemysł płatnych usługach. Produkcja i przemysł będzie zatem kumulowała się ciągle w rękach kilku procent przedsiębiorców i inwestorów, dla których będzie pracowała grupa wysoko wyspecjalizowanych specjalistów. Wynikowo relacja bogactwa 5-do-95% społeczeństwa będzie się zatem rozwarstwiała na korzyść tych pierwszych posiadających realne metody produkcji. I jak tu mówić o zmniejszeniu nierówności społecznych? Tak więc podstawowy dochód pogłębiłby ubóstwo i nierówności. “Sprawiedliwą” redystrybucję bogactwa (naturalnego jak i technologicznego) można uzyskać poprzez właściwe opodatkowanie tychże, i obniżenie podatków wszystkim Kowalskim, i to bez wprowadzania UBI.

UBI mógłby być postrzegany jako mechanizm rozwiązania problemu rozwarstwienia bogactwa tylko pod warunkiem że każdy otrzymywał by taki sam, i wystarczająco duży zasiłek, aby mogli godnie prosperować. Tylko kto chciałby wtedy pracować? Roboty? Takie środowisko prowadziło by do czegoś co można nazwać “luksusowym” komunizmem technologicznym, w którym kasta zarządzająca krainą, czytaj Kapitan Państwo miałaby uprzywilejowaną pozycję, którą z pewnością używała by do obrony swoich własnych interesów. Wytworzyłoby to też nowy system funkcjonowania państwa, zwany Technokracją, gdzie posiadacze Hi-Tech/środków produkcji i właściciele korporacji mieliby nie bagatelny wpływ na zarządzanie Krainą. W końcu kto ma kasę ten ma miód, kto ma nic ten ma….. 

7. Kapitan Państwo i jego administracyjni giermkowie.

Zakładając że UBI jest w pełni zaimplementowany, można by spodziewać się redukcji aparat administracyjnego. Przykładowo w Polsce mogłyby zniknąć takie instytucje “zaufania społecznego” jak ZUS, czy NFZ oraz wiele innych urzędów, co mogłoby generować spore oszczędności w skali kraju. Mogłoby, gdyby nie jedno ale, o którym zapominają zwolennicy UBI. Otóż jak to miał powiedzieć niejaki Lord Acton: Każda władza deprawuje, władza absolutna deprawuje absolutnie. Władza korumpuje, każdy, kto wierzy inaczej, nie przykłada uwagi i nie obserwuje bieżących wydarzeń otaczającego go świata. 

Power tends to corrupt, absolute power corrupts absolutely – Lord Acton

Władza zawsze będzie dążyła do tego, aby się rozrastać, poszerzać zakres i intensywność swego oddziaływania. Bizantynizm władzy, jej głód zaszczytów, przywilejów, przyznawanego sobie prawa wyzyskiwania obywatela (czytaj poddanego) zdają się nienasycone. Pokusy tego rodzaju są zawsze wieczne. W końcu kto nie chciałby mieć kontroli nad innymi? Biurokracja, czy to w rządzie, czy to w korporacji, jest więc potrzebna samej biurokracji, nikomu więcej. Wielu urzędników chce być urzędnikami, gdyż chcą mieć władzę, a władza, która jak wiadomo, podnieca. Im większy zakres dyskrecjonalnej decyzji, tym dla urzędnika lepiej. Mając do dyspozycji mechanizmy administracyjne urzędnicy posiadają apart kontroli, który dość często nadużywają. 

Podatki muszą istnieć, gdyż państwo musi funkcjonować. Politycy rozbudzają emocje, a urzędnicy lubią podejmować arbitralne decyzje. Et Voila tak wygląda współczesne “Państwo” w praktyce, gdzie politycy i funkcjonariusze Kapitana mają prawo swobodnego decydowania o przeznaczeniu bogactwa, które jego obywatele wytwarzają własną pracą. Rozdzielają oni to bogactwo pomiędzy poszczególne grupy obywateli, według własnych wyobrażeń “sprawiedliwości społecznej”. W rezultacie uprzywilejowane grupy (czytaj korporacje zawodowe i społeczne) uczestniczą w podziale narodowego tortu według przydatności dla funkcjonariuszy publicznych, a nie według społecznej przydatności swojej pracy. 

Ciekawym aspektem w Biuro-Landi jest też fakt że dość często jest ona przechowalnią na kolejne wybory. Część z tych urzędników zamierza zostać w przyszłości ponownie politykami czy też kastą żyjącą z usług Kapitana, przykładowo lukratywne pozycje w spółkach państwowych czy też korporacjach lobbujących u Kapitana. Dla wielu jest oczywistym, iż wyżej może gwarantować więcej (wyższe szanse przenosin na bardziej lukratywne posady) i dlatego starają o możliwie najwyższe stanowiska rządowe. Są to swoistego rodzaju drzwi obrotowe, działające zawsze w regułę To i Owo Załatwiamy na Sportowo. Zakładając że UBI zredukowałby ilość biuro-wakatów, to gdzie ta gwardia “specjalistów” znajdzie później pracę? Przecież za kieszonkowe w postaci UBI siedzieć w domu nie będą. Dlatego dość często interes urzędników będzie górował nad interesem pracującej reszty kraju. I jak tu rozmawiać dalej o redukcji biurokracji, kiedy jest im tam dobrze i nigdzie się nie wybierają? Dlatego też rządowe instytucje i agencje przeżywające istny renesans etatyzmu, a jak wiadomo kruk krukowi oka nie wykole

I tak powstają zastępy giermków Kapitana, zajmujących się piciem kawy, “pitologią” (czytaj tworzeniem i sprawdzaniem formularzy) oraz implementujących coraz to nowsze mechanizmy administracyjne (czytaj narzędzi pilnowania i inwigilacji podwładnych). 

Podsumowując powyższe, podstawowy dochód może sprawić, iż Kowalski będzie bardziej zależny od państwa oraz jego aparatu zarządzanego przez z-hierarchizowane stryktury Kapitana i jego giermków. Może to pogłębić i zabetonować (skrzętnie już ukrywany przez całą klasę polityczną) masowy klientelizm, uzależnienie szerokich mas społecznych od państwowej daniny w zamian za poparcie wyborcze dla tych, którzy ową daniną dysponują. W istocie jest to klasyczna, tłusta i masowa kiełbasa wyborcza, za którą sam płaci Kowalski. A gdyby tak Kowalskiemu zachciało się s-krytykować Kapitana? Cóż kroplówka może mniej wtedy mniejszy strumień.

Politycy mając władzę mogą więc robić przeróżne rzeczy (jak np. zapraszać gości) mogące mieć nie-przewidywalne w skutkach reperkusje.

8. Turystyka społeczna, vel imigracja

Jak już wiemy UBI to bezterminowy zasiłek od Kapitana Państwo. Powszechny charakter programu bezwarunkowej dywidendy mógłby generować zwiększoną imigracją do krajów oferujących najwyższy UBI, wszystkich poszukujących stabilnego dochodu. Wiązałoby się to ze zwiększonymi kosztami związanymi z nową “turystyką” socjalną, a to z kolei mogłoby jeszcze bardziej wpłynąć na obciążenia podatkowe osób pracujących i wytwarzających bogactwo. Migracja ekonomiczna stanowi istotne zagrożenie dla UBI, dlatego wprowadzając taki program należy zadbać o skuteczną ochronę przed ludźmi przybywającymi z zagranicy tylko po to, aby otrzymać UBI. Niekontrolowany dostęp do tego świadczenia osób z zewnątrz stanowi istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa finansowego kraju. 

Biorąc pod uwagę lewicowe poglądy większości propagatorów UBI w Europie, można przypuszczać że z 1/5 Afryki już ma pozwolenie na pakowanie walizek. Prognozy demograficzne dla Afryki i Europy są skrajne różne, i tak w Afryce obecny współczynnik dzietności to 4.7 urodzeń na kobietę, a dla całej Europy to wielkość około 1.6, co w konsekwencji może dać 2.5 mld Afrykańczyków już w 2050, przy malejącej liczbie Europejczyków. Takie liczby “turystów” mogą wybudzić ze snu nawet najbardziej cierpliwe i spokoje demony europejskie, a konsekwencje takich wybudzeń są przeważnie długo pamiętane w historii. 

POLSKI DARMOWY SALCESON

Wszystko jest możliwe, jako że Polska od dekad socjalizmem stała, tak obecnie coraz szybciej rośnie liczba rodaków, która o PRL już zapomniała i na zachód im bardzo tęskno. Chwilowa przerwa rozdawnictwa została zastopowana wprowadzeniem w Polsce w życie programu 500+, który jest też rodzajem dochodu podstawowego, tyle że specyficznym, bo nieuniwersalnym. Podobnie jest z 13-emeryturą. Na scenę wchodzi obecnie “Piątka Kaczyńskiego“, ale konkurencja polityczna jak zwykle nie śpi i już się pojawił “Sześciopak Schetny“, Na scenie wyborczej pojawiła się też niedawno partia Wiosna, która już bardzo dużo oferuje i prawie dla wszystkich. Biorąc pod uwagę powyższe, nie trudno dojść do wniosków że licytacje to najlepsza broń wyborcza i kwestią czasu jest pojawienie się siódemek, ósemek, trzynastek a nawet 69-ek. A jak wiemy Polityczne Licytowanie w Dół karane jest karą najwyższą. Tak więc kiedyś UBI zawita w w jakiejś większej postaci na tereny nad-wiślane. Jak daleko nam obecnie do polskiego UBI?

Być może nie tak odlegle to świadczenie gdyż.. Na stronie polskiego senatu można znaleźć opracowanie z 2018 w tejże tematyce. We wrześniu 2018 roku w Instytucie Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur (Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie) odbyła się konferencja naukowa poświęcona projektowi bezwarunkowego dochodu podstawowego. Miesiąc później Krytyka Polityczna patronowała konferencji “500+ i Bezwarunkowy Dochód Podstawowy”.

Zastanówmy się ile taka jałmużna mogłaby wynosić w nadwiślańskiej krainie? Skoro już teraz mamy 500+ na każde dziecko to należałoby oczekiwać, iż dorosły Kowalski musiałby dostać znaczniej więcej, gdyż i żołądek bardziej pojemy ma, butów i ciuchów większych potrzebuje, a i na rachunki i benzynę do bolida też musi mieć. O spożywaniu gorzały nie wspominamy, gdyż to dobro luksuswe 🙂

Jak już wspomnieliśmy polską twarzą akcji UBI został Ryszard Kalisz. Zapytany kiedyś, ile miałby wynieść w Polsce dochód podstawowy, zaznaczył, że w jego opinii coś pomiędzy 1000 a 2000 PLN. Idąc dalej MFW definiuje biedę jako zejście poniżej 50 proc. dochodu rozporządzalnego na osobę (w Polsce to ok. 1700 zł). Minimum socjalne jest wyższe niż minimum egzystencji, tak więc ponad 1000 PLN by znów wychodziło z kalkulacji. Niejaki Roberto Cobas Avivar z Polskiej Sieci Dochodu Podstawowego podaje wyliczania, iż 1600PLN to właściwa kwota dla każdej dorosłej osoby oraz 780 zł dla każdej niepełnoletniej. W sumie nie daleko od zasiłku rodzinnego 500+ dla każdego dziecka. Czy się stoi, czy się leży, Tysiąc-Sześćset się należy, można też poczytać na Wyborczej.

Takie zasiłki to duża kasa dla dużej części ludzika rdzennego, znaczy się takiego który poza dużym miastem mieszka. Dlaczego tak twierdzę? Ano dlatego, iż kiedyś Pan Stopka przeprowadził swoje badania i wykazał że mediana zarobków polskich to coś około 2000, ale to już z dużymi miastami. Przypomnijmy, że mediana to jest płaca leżąca dokładnie pośrodku rozkładu wynagrodzeń w gospodarce narodowej. Co oznacza, że połowa mieszkańców zarabia lepiej, druga połowa gorzej, a jak wiemy w dużych miastach zarabia się lepiej niż na prowincji. Jakie to może mieć konsekwencje? Przypuszczalnie bardzo ciekawe, mogłoby wygenerować spektakl pod tytułem: Wieś się Bawi, Małe Miasto Tańczy, bo po co komu zdzierać zelówy za 2000 jak można nic nie robić za 1500? I co wtedy?


Drogi Czytaczu, zbliżasz się ku końcowi czytanego wpisu. Mamy nadzieję że twój czas nie został zmarnowany. W ramach podziękowań chcielibyśmy prosić cię o PODAJ DALEJ na  . Może ktoś inny skorzysta i w przyszłości się tym samym Tobie odwdzięczy. Dziękujemy za twój Marketing Społecznościowy (&Szemrany).


Ano rząd musiałby zaproponować nowe programy importu fachowców np. z Filipin, Peru i innych katolickich krain. Ważne aby było po chrześcijańsku bo tam i etos pracy i styl życia podobny. Jak się nie chce lokalnym pracować to przecież ktoś musi tą ich pracę robić. Jest winny to i rozwiązanie się musi jakieś znaleźć. I tak właśnie można robić dużą politykę. 

WNIOSKI

Bezwarunkowy dochód podstawowy na papierze wygląda bardzo pięknie. Każdy obywatel otrzymuje przelew w takiej samej wysokości, zapewniający mu godny poziom życia, a przynajmniej minimum egzystencji. Problem ubóstwa znika, bezdomnych stać na wynajem, pracownicy nie muszą dłużej akceptować uwłaczających im warunków pracy, w dodatku za marne pieniądze. Znika przymus pracy oraz towarzysząca mu niepewność zatrudnienia, a obywatele mogą się rozwijać i realizować w tym czym są najlepsi, przyczyniając się do wzrostu bogactwa społeczeństwa. Czyż to nie jest wspaniała wizja? 

Idea bezwarunkowego dochodu podstawowego, choć może i piękna, jest z w rzeczywistości utopijna. Odkąd ludzkość sięga pamięcią, praca stanowiła konieczność, gwarantującą ludzką egzystencje. Gdyby matka natura chciała aby ludzkość żyła z fotosyntezy to zapewne takie by nam mechanizmy biologiczne zaimplementowała. A tak nie wystarczy wyjść na słońce i się w ten oto sposób odżywiać. Historia pokazuje na też, że bogactwo narodów się nie bierze z marzeń i szlachetnych idei. 

UBI ≈ Generalnie chleba i małych igrzysk, z załączonym pakietem darmowej opieki zdrowotnej i edukacji.

Dochód uniwersalny to nic innego jak zasiłek, tylko ładnie nazwany, to szerzenie ciemnoty umysłowej, jako że to nic innego jak przerzucenie kosztów z pracowników na podatników, a w kolejnej iteracji na dostępnych pracowników, i koło się zamyka. UBI to powolne gotowanie socjalistycznej żaby drogi Czytaczu, a żaba ugotowana to koniec tej żaby. Jest to mniej-więcej środowisko w którym Ferdynand Kiepski & Family rozkwitają.

Koncepcja UBI jest też doskonałym narzędziem służącym do plastykowania za-lewarowanego kredytami pod korek świata, gdyż jeżeli Kowalski dostanie gwarantowany zasiłek i w całości go wyda, akcja kredytowa nie ulegnie deflacji, co w konsekwencji spowoduje iż PKB będzie się powolnie ale rozwijało, agonia gospodarcza zostanie przedłużona a redystrybucja bogactwa od 95% do 5% przyśpieszy. Universal Basic Income to kolejna próba ratowania zbankrutowanego obecnego systemu monetarnego. 

W chwili obecnej koncepcja UBI jest zbyt radykalna, politycznie niemożliwa do przeprowadzenia ze względu na wymagane radykalne i rozległe zmiany prawne. Ale kto wie co się może stać po kolejnym kryzysie finansowym, w którym mogą zniknąć wszelakie oszczędności ulokowane w bankach, który może zakończyć emerytalne marzenia Kowalskiego? Radykalne problemy wymagają radykalnych rozwiązań, W końcu upadek systemów emerytalnych to koniec obecnego socjalizmu, wojny domowe na ulicach i koniec prosperity jakie znamy, chyba że znajdzie się jego lepszą implementację: Komunizm. Tak drogi Czytaczu pełna wersja UBI to w linii prostej droga to komunizmu.

Zatem póki co, na pieniądze za nic, o których śpiewał Dire Straits w swoim hicie, liczyć nie możemy, gdyż ich po prostu nie ma. Mnijmy też nadzieję że nie znajdą się nam politykierzy, chcący forsować tą koncepcję gdyż skutki takowych decyzji mogą być odwracane w krainie całymi dekadami. Tymczasem zakończymy kawałkiem o braku pieniędzy, podczas którego możesz sobie drogi Czytaczu pofantazjować co byś robił gdybyś nie musiał pracować? 

THE END

Ps. Jeżeli podobał wam się artykuł, zachęcamy do ocenienia, skomentowania, podzielenia się przemyśleniami i za-linkowania lub podzielenia się via media.


DISCLAIMER / UWAGA! Niniejsze opracowanie (jak każde inne na tym blogu) nie ma charakteru profesjonalnej analizy, która mogłaby służyć jako podstawa decyzji inwestycyjno-biznesowych. Tekst ma na celu ogólnie przybliżyć czytelnikowi omawiany temat i jest na tyle szczegółowy lub precyzyjny, na ile autor uznał za stosowne. Jeśli szukasz głębszych informacji na poruszane tematy, zachęcam do sięgnięcia po prace specjalistów z danej dziedziny lub zajmujących się stosownym regionem/państwem/obszarem. Sam autor, na własne potrzebny, zbiera podstawowe informacje po to, by móc wyrobić sobie poglądy na interesujące go zagadnienia. Niniejszy artykuł jest efektem dociekań autora i chęci przekazania zdobytych informacji dalej w jak najbardziej przystępnej formie. 


LITERATURA

https://www.weforum.org/agenda/2017/01/why-we-should-all-have-a-basic-income

https://www.vox.com/future-perfect/2019/2/13/18220838/universal-basic-income-ubi-nber-study

https://www.basicincome.org.uk/reasons-support-basic-income

http://rszarf.ips.uw.edu.pl/pdf/bdp_intro2016.pdf

https://www.brookings.edu/blog/future-development/2017/02/15/three-reasons-for-universal-basic-income/

http://prawolaffera.pl/2280/z-czym-sie-zgadzam-i-nie-zgadzam-z-krzysztofem-karoniem/

https://brzeg24.pl/aktualnosci/3108-polityk-czy-politykier/

https://www.basicincomeaction.org/what_is_origin_of_this_idea_the_history_of_basic_income

https://www.forbes.com/sites/marcoannunziata/2018/07/27/universal-basic-income-a-universally-bad-idea/#5811d6eb3269

http://niepoprawni.pl/blog/jazgdyni/politycy-i-politykierzy

https://www.businessinsider.com/entrepreneurs-endorsing-universal-basic-income-2017-3?IR=T

https://www.yang2020.com/what-is-ubi/

https://www.buzzfeednews.com/article/paulmcleod/advocates-unwilling-to-work-basic-income-ocasio-cortez

https://opoka.org.pl/biblioteka/I/IK/wam_2010_demokracja_01.html

https://medium.com/basic-income/universal-basic-income-as-the-social-vaccine-of-the-21st-century-d66dff39073

https://forsal.pl/artykuly/1099321,bezwarunkowy-dochod-podstawowy.html

https://www.pafere.org/2018/01/09/biblioteka-wolnorynkowa/stanislaw-michalkiewicz/michalkiewicz-czy-demokracja-prowadzi-do-socjalizmu/

http://rszarf.ips.uw.edu.pl/pdf/mdg_bdp_pm.pdf

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/dochod-gwarantowany-w-polsce-moze-wynosic-1600-1700-zl-miesiecznie-moze-174-miliony-zl

http://strajk.eu/bezwarunkowy-dochod-podstawowy-stac-nas/

https://prostaekonomia.pl/bezwarunkowy-dochod-podstawowy-wady-i-zalety/

https://www.adamsmith.org/blog/nine-arguments-against-a-basic-income-system-debunked

http://www.grisanik.com/blog/comprehensive-list-of-reasons-why-to-support-basic-income/

https://www.econlib.org/the-universal-basic-income-a-new-contentious-issue/

https://www.vox.com/future-perfect/2019/2/13/18220838/universal-basic-income-ubi-nber-study

https://www.vox.com/policy-and-politics/2017/3/6/14007230/kenya-basic-income-givedirectly-experiment-village

https://www.vox.com/policy-and-politics/2017/7/17/15364546/universal-basic-income-review-stern-murray-automation

https://www.theguardian.com/sustainable-business/2015/mar/18/fully-automated-luxury-communism-robots-employment

https://www.bcg.com/de-de/publications/2019/advanced-robotics-factory-future.aspx

https://rekinfinansow.pl/dochod-gwarantowany/

https://www.weforum.org/agenda/2017/01/why-we-should-all-have-a-basic-income/

https://www.thebalance.com/universal-basic-income-4160668

http://charleshughsmith.blogspot.com/2017/12/marx-robotics-and-collapse-of-profits.html

http://www.mauldineconomics.com/frontlinethoughts/automatic-job-storm-coming

http://podgrzybem.blogspot.com/2018/01/bdp-czyli-dywidenda-obywatelska.html

http://podgrzybem.blogspot.com/2016/06/dochod-gwarantowany-nie-tylko-dla.html

https://www.fastcompany.com/40505620/everything-you-need-to-know-about-universal-basic-income-in-10-minutes

https://futurism.com/everything-you-ever-wanted-to-know-about-universal-basic-income

https://strajk.eu/podstawowy-dochod-uk/

https://www.kialo.com/universal-basic-income-is-the-future-1634/1634.0=1634.1/=1634.1

https://theconversation.com/why-universal-basic-income-costs-far-less-than-you-think-101134

https://archive.intereconomics.eu/year/2017/2/universal-basic-income-financing-and-income-distribution-the-questions-left-unanswered-by-proponents/

https://opinie.wp.pl/czy-sie-stoi-czy-sie-lezy-dochod-gwarantowany-sie-nalezy-co-wynika-z-eksperymentu-finow-6349416907187841a

https://www.pch24.pl/dochod-gwarantowany—szkodliwa-iluzja,48111,i.html

https://krytykapolityczna.pl/gospodarka/dochod-podstawowy-instrukcja-szlinder/

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2286

https://mises.pl/blog/2016/08/04/sieron-money-for-nothing-czyli-bezwarunkowy-dochod-podstawowy/

Komentarze ( 22 )

  • Dzięki za wpis. Skutkiem takiego dochodu gwarantowanego była by, też mniejsza motywacja do nauki przez uczniów, bo i tak państwo pomoże. Przez to głupsze społeczeństwo.
    Zastanawia mnie również czy w krajach gdzie banki centralne mogą sobie swobodnie drukować kasę zostanie wybrana opcja finansowania UBI przez dodruk.
  • “W 1919 Międzynarodowa Konferencja Pracy uchwaliła konwencję, zwaną od miejsca obrad waszyngtońską, ustanawiającą jako normę międzynarodową 8-godzinny dzień i 48-godzinny tydzień pracy[7].”

    To ja się pytam gdzie jest ten cały postęp. Obecnie mamy średnio 40 godzinny tydzień pracy. Jak to wygląda w realu wszyscy dobrze wiemy, gdyż w większości zakładów nadgodziny to norma. Czyli uwaga przez okrągłe 100 lat – słownie: STO LAT. Komputeryzacji, automatyzacji, postępu technologicznego pracujemy w zasadzie tyle samo. Jaki z tego wniosek? Chyba ktoś nas tu dyma, lub też postępu nie ma.

    Ogólnie cały ten dochód gwarantowany oczywiście prowadzi do patologii. No chyba, że roboty rzeczywiście w końcu zaczną na nas dymać – tak jak powinno być. Wtedy może to i ma to jakiś sens.
  • Bmen zmierzyłeś się z cholernie trudnym tematem który na dodatek nie wyszedł poza fazę testową a implementację już chce się wprowadzać.

    Kojarzy mi się Terry Prachett I odpowiedź na pytanie co by było gdyby nagle spadł złoty meteoryt. Odpowiedź brzmi – przez chwilę wszyscy byliby obrzydliwie bogaci a zaraz potm martwi.
    Z jednej strony sprawi to że przez chwilę ludzie rzeczywiscie poczują wiatr w żaglach I wydatki gospodarstw domowych pójdą w górę napedzając gospodarkę a z drugiej inflacja podgoni wkrótce ceny.

    Podstawowym problemem jest kto to będzie finansować bo niby program ma wyrównać różnice społeczne – tak go reklamową.

    Jak bedzie naprawdę? Po 4 literach dostanie klasa średnia bo wyższa ma prawników a niższą nie bedzie na nic jak zawsze stać. I rzeczywiście różnice zostaną wyrównane tylko że jak zawsze – w dół.

    No ale kurs już jest chyba obrany. Na pewno wpłynie to na rozleniwienie ludzi. No bo czy się stoi czy się leży i UBI wszystkim się należy…
    • Podstawowym problemem nie będzie finansowy, tylko materialno-rzeczywisty. Bo kto by chciał za darmo oddawać komuś owoce swojej pracy? “Hej Panie przedsiębiorco! Tu mam kwitek od państwa, który mówi, że masz mi za darmo oddać tyle, a tyle wytworzonych przez siebie dóbr!”
      Powodzenia. ^^
    • @enemy

      temat nie jest łatwy ani popularny, bo jest wysoce multi-dyscyplinarny. Zresztą sama argumentacja propagatorów UBI jest równie rozległa.
      testowo to oni badają nie zachowania wynikłe z quasi-UBI ale zachowania reszty społeczeństwa, jak ono odbiera rozdawnictwo na taką skale.
      w mojej ocenie UBI będzie implementowany, tylko niezbędne są ku temu odpowiednie warunki.
      jeżeli Donald przegra wybory w 2020 (w co wątpię) to rozpoczną się już próby tam. Kolejny prezydent a właściwie młoda Pani prezydent już otwarcie mówi co będzie., tyle że ona nie ma jeszcze wymaganego wielu.

      problemy z finansowaniem jest już też rozwiązany, i go opisałem. skoro światu nie przeszkadza otwarte QE to nie będzie problemu z MMT. Właściwie Japan implementuje już od jakiegoś czasu MMT bo tak można nazwać zadłużanie się w swojej walucie w swoim banku centralnym.
      technicznie to można zaimplementować za pomocą Perpetual Bonds, które opisałem w 7) Perpetual Bonds od Abe
      http://www.bogaty.men/o-centralnych-szamanach-cz-iiic-elementarz-szamana-secundo/

      @eltor
      to co piszesz ja nazywam Upadkiem Etyki Pracowniczej, zresztą opisaną powyżej, jak również jakie problemy spotkają Prywaciarzy.
      skończy to się tym że MiŚ-ie zostaną zamknięte a całość produkcji przejdzie w ręce tego paru 5% grubych prywaciarzy z akcjonariatem w trustach 🙂
      polecam obejrzeć na YT film o nadchodzącej Technokacji, bo to tego to się sprowadza.
  • Dobrych kilka miesięcy temu czytałem artykuł, w którym analitycy wykazali, że państwa cywilizacji zachodniej osiągnęły 25% dobrobytu, który dopiero pozwalałby na sfinansowanie na racjonalnym poziomie podstawowego dochodu gwarantowanego dla wszystkich, tak aby jego wysokość umożliwiała zaspokojenie podstawowych potrzeb.

    Więc nawet Ci którzy są przychylnie nastawieni do koncepcji UBI muszą wiedzieć, że jest ona w obecnych czasach czystą utopią bo państwa, nawet te najbogatsze, są po prostu za biedne żeby go wdrożyć.

    Poza tym wszystko co największe brało się i bierze z ciężkiej pracy. Co prawda manna czasami z nieba spadnie albo ktoś wygra w totolotka ale doświadczenie naukowe pokazuje, że dzieje się to bardzo rzadko. Najwięcej ludzie osiągnęli dzięki własnej pracy umysłu i rąk a nie cudom.

    A jeżeli chodzi o cuda to największy z nich jest poniższy:

    C – Czas
    U- Unieść
    D – Dupę
    • “Co prawda manna czasami z nieba spadnie albo ktoś wygra w totolotka”
      Albo się na ropę trafi. I nie chodzi o Arabów. Chodzi o cywilizację zachodnią jako taką. Znaleźliśmy w ziemi mnóstwo beczek pełnych niewolników, więc ludzkich niewolników nieco (ale tylko nieco) udało się odciążyć.
      Jak nie znajdziemy na czas kolejnych beczek z niewolnikami, to się wróci do wypróbowanych metod.
    • @gregory
      nie ma takiego poziomu dobrobytu aby ludzkość stać na UBI.
      do każdego poziomu dobrobytu potrzeba jest siła robocza pod wieloma postaciami.
      Książkowe pismaki, tudzież akademicy mogą sobie bredzić ile wlezie, wszak to oni żyją z owoców które wyprodukuje ulica. to co oni produkują to odroczona w czasie praca, i to nie zawsze bo obecne czasy pokazują że nad-produkcja MGR to praca jałowa.

      chyba że dożyjemy czasów ze wszystko zostanie zrobotyzowane, a żarło i picie z probówek, jak w Start-treku będzie tworzone z replikatorów.
      tyle ze to rodzi inne problemy, które ja nazwałem roboczo Luksusowy Komunizm, a problem jest lekko liźnięty w tym artykule od Guardiana
      https://www.theguardian.com/sustainable-business/2015/mar/18/fully-automated-luxury-communism-robots-employment

      @eltor
      heh, w prawach do posiadania niewolników też rządzi cykliczność,
      tak więc po europejczykach byli amerykanie a po nich będą azjaci. miejmy nadzieję że po azjatach znów przyjdzie pora na naszą częsć europy 🙂
    • bmen, tylko ten cykl to tak chyba coś koło 500 lat trwa.
      Myślisz, że damy radę, a Azjaci go nie przerwą? 🙂
    • Ależ jest to możliwe.

      UBI nie będzie wprowadzony wszędzie a nawet jesli będzie, to nie będzie równomierny. UBI w Indiach i w Niemczech miałoby być takiej samej wysokosci? W Polsce i w USA? A jak widzicie wprowadzanie UBI w Erytrei, Brazylii i Peru?

      Zawsze będą ci biedniejsi co na tych bogatszych będą musieli tyrać.
    • No i to właśnie wytworzy ciśnienie osmotyczne, o którym pisał bmen
  • Z tym UBI to mam mieszane uczucia. W zasadzie wiemy dlaczego nie powinniśmy tego wdrażać. Bmen świetnie to wyjaśnił. Jest tyle wad wdrożenia UBI, że chyba tylko głupcy lub umyślni mogą to promować.
    Więc skoro Ci co proponują z całą pewnością nie są głupcami, to jednak coś poważniejszego za tym stoi.
    Otóż UBI jest promowane z tych samych względów co prawa człowieka, kobiet, LGBT i tym podobne. Chodzi o zniszczenie rasy ludzkiej miękkimi metodami.
    Jak wiemy z historii metody twarde się nie sprawdzają. Pewne elity świata, które uważają się za władców świata już od setek lat wywołują wojny, żeby ludzie się zabijali i ciągle nic. Nawet II Wś która pochłonęła 50 mln ofiar w 6 lat nie wywołała spadku ludności świata. O ile dobrze pamiętam, w tym samym okresie przyrost naturalny świata sięgnął coś w okolicy 100 mln.
    Dodatkowo w tej wojnie poważnie ucierpiało również część owych elit.
    Tak więc wymyśla się i oczywiście usilnie wdraża metody miękkie, które wcześniej wymieniłem. Celem jest zmniejszenie dzietności, płodności itd. aż do całkowitej eliminacji ludzi, przynajmniej tych którzy ulegną propagandzie. Na koniec mają pozostać tylko swoi i objąć Ziemię w swoje posiadanie.
    UBI jest kolejnym narzędziem z arsenału. To tylko krótkotrwała zabawa, za którą przyjdzie zapłacić.
    Najgorszą i podstępne jej cechą jest uwstecznienie ludzi i utrata pewnych kompetencji. Bo ludzie którzy raz zrezygnują z pracy, nigdy już do niej nie powrócą. Nie powrócą również ich dzieci i kiedy fiesta się skończy, skończy się również ich byt.

    Ja nie martwiłbym się o źródła finansowania. W końcu jest ich tyle. Nawet teraz, gdy niby to wszystkie państwa są kapitalistyczne i tak 90% z nich ciągnie na długach. Więc da się. Nawet teraz gdyby nagle uznano obligacje za niedopuszczalne, na całym świecie doszłoby do ogromnego kryzysu.

    Wreszcie nawet teraz w pewnym stopniu mamy już namiastkę UBI, bo przecież realnie pracujący są obłożeni ok 75% podatkiem na rzecz tych wykonujących publiczną, sponsorowaną przez państwo, a nie za bardzo nikomu potrzebną gównopracę.
    I na to poszedł ten rozwój technologiczny. Przez 100 lat nikt nie zmienił tygodnia pracy, choć przy obecnej technologii wystarczyłoby pracować góra 10-15h tygodniowo a i tak dałoby się wyprodukować wszelkie potrzebne dobra. Reszta idzie na sponsorowanie nikomu niepotrzebnych prac, które w większości tworzy rząd ale nie tylko. Cały przemysł medialny, też nikomu niepotrzebny jest przecież sponsorowany przez kryptopodatki ukryte w cenach reklamowanych produktów.
    Więc teoretycznie możemy sobie wyobrazić, że zamiast sponsorować gównopracę, likwidujemy te “miejsca pracy” a pieniądze przeznaczamy na UBI.
    Przecież już obecnie PKB Polski to ok 2000 mld, a podatki to ok 35% PKB czyli gdzieś ok 700 mld.
    Wydawane są na nic innego niż emerytury, renty i pensje sektora publicznego. Bardzo nikły procent to inwestycje w wojsko czy infrastrukturę.
    WIęc te potrzebne 444 mld łatwo znaleźć.
    Ale rzecz w tym, że nikt nie zamierza likwidować gównopracy.
    Ona ma pozostać, a wręcz się rozwijać. UBI ma być jakby obok. I wtedy to nie obejdzie się bez obligacji oraz MMT – dobrego narzędzia, choć groźnego, gdy wykorzystywane w niecnym celu.
    Ostatecznie grozi nam zagłada.

    P.S.
    Tak naprawdę to człowiek wymyślił pracę, żeby się bogacić i zdobywać władzę i przewagę nad innymi.
    W sumie do życia ona nie jest potrzebna, tak jak nie jest potrzebna żadnym innym stworzeniom na świecie.
    Świat wyżywi wszystkich nawet bez pracy. Problem w tym, że niektórzy ludzie bezprawnie zagarnęli dobra ziemskie, dane nam przez Boga i nie dopuszczają innych. Stąd konieczność pracy lub pieniędzy żeby żyć.
    • 20 lat temu pomyślałbym, żeś oszołom i jakieś bzdury klepiesz.
      20 lat zbierania doświadczeń i obserwacji świata później, wiem, że masz całkowitą rację.
    • @Arcadio, @Eltor
      Zapewne nie mam tyle lat przemyśleń. Czy moglibyście mi rozwinąć myśl że praca nie jest do życia potrzebna oraz że świat wyżywi wszystkich bez pracy? Już chyba kiedyś były takie hasła podrzucane i dobrze się nie skończyło. Ziemia sama wyżywi wszystkich? Ze zbieractwa i łowiectwa? Absolut dał nam zasoby ziemskie, ale ten którego ja rozumiem jako absolut dał tez człowiekowi pracę. Bez możliwości produkcji dóbr zatrzymalibyśmy się na etapie zwierząt.
    • W akapicie który wzmiankujesz jest dokładnie napisane co miałem na myśli. Praca jest potrzebna do bogactwa i przewagi nad innymi nie do życia.
      Potrzebujemy tlenu, wody i pożywienia. To wszystko jest na planecie bez pracy. Jedyny problem jest taki, że przy obecnym przeludnieniu nie wystarczy dla wszystkich dlatego konieczna byłaby walka o zasoby.
      Ale ta walka i tak się toczy.
      A swoją drogą uważasz, że zwierzęta są nieszczęśliwe z tego powodu, że nie pracują ?
    • Nie wiem czy zwierzęta odczuwają szczęśliwość i nieszczęśliwość. Czy np taki koń jest szczęśliwy na zielonej polance, a z chomątem w polu już nie (raczej nie wie tego że jest wyzyskiwany i wykonuje dla kogoś pracę).
      Mocno upraszczając zgadza się że praca nie jest potrzebna do biologicznego przeżycia człowieka (tak samo jak zwierząt), ale bez pracy rozwój cywilizacyjny byłby niemożliwy. Podstawowym problemem z pracą jest taki, że zamiast służyć zyskowi, służy wyzyskowi i stąd może droga na skróty.
      Ziemia nie jest przeludniona, ponieważ wykarmi ona większa liczbę ludzi. Chyba że założymy że nie trzeba pracować, pożywienie będzie ze zbieractwa i łowiectwa a ludność świata ograniczymy np do 100 milionów. Wtedy może już nie odróżnimy człowieka od zwierząt. Wiesz jaka ideologia serwuje takie rozwiązania? Zwierzęta również walczą o zasoby i to każdego dnia 😉 Człowiek ma czas na odpoczynek, ale po spełnieniu określonych warunków 😉
  • Doskonały wpis @bmen, widać że wszyscy tutaj mają podobne zdanie o skutkach wdrożenia tego rozwiązania. W “limes inferior” Zajdela jest dokładnie pokazany jak wygląda taki świat tylko że tam ubi to żetony danego koloru za które kupisz chleb tostowy a nie na zakwasie że tak powiem. Żeby wymienić żetony na inny kolorek żeby kupić coś fajnego to wrócił zawód cinkciarza. Jeżeli ubi nie będzie wdrożone globalnie to prędzej czy później lokalna waluta ubi przestanie być akceptowana jak to w PRL za dolary się kupowało lepsze fanty.
    Mocny komentarz arcadio ale też tak widzę ten kierunek, daleko pomimo wykonywania korpo pracy nieustannie poszerzam swoje kompetencje zarówno intelektualne jak i manualne które przy downgrade technologicznym mogą się okazać w pierwszej gdzie ważniejsze.
    Jedna techniczna uwaga do artykułu – opisując cechy ubi zamiast słowa okresowy wg mnie lepiej pasuje cykliczny lub regularny. Słowo okresowy sugeruje że jest przyznawany na jakiś okres, czyli jest czasowo ograniczony.
  • Niestety,ale ludzi charakteryzuje 7 grzechów glównych. W tym wypadku wyróżniające się pewnie będą chciwość,nieumiarkowanie w jedzenie i piciu oraz lenistwo-czyli tylko do siebie,ile się da,przy jak najmniejszym udziale własnej pracy…Nie oszukujmy się-człowiek z natury jest leniwy. Ma to też swoje dobre strony w postaci wielu wynalazków i udogodnień. Jednak w momencie podania czegoś na tacy nasza aktywność zdecydowanie spada. Tym samym porzuciłbym myślenie,że nagle posiadając pewny winkt i opierunek zajmiemy się (my ludzie) samodoskonaleniem i szukaniem wszelkich form rozwoju…
    Uważam też,że ludzie wykazują cechy pazerności. Czyli nie ma limitu w przyjmowaniu dóbr. Tu odrzucam tezę,że kwota wystarczająca do przeżycia nawet w godnych warunkach będzie wystarczająca by nie szukać sposobności do powiększenia majątku. Wracając do poprzedniej tezy-nie koniecznie w legalny i wymagający od nas ludzi sposób…
    Tym samym uważam,że forma UBI może ma sens tylko w przypadku ludzi pozbawionych możliwości pracy-czy to przez wypchnięcie ich z rynku pracy przez maszyny (ubi tylko do momentu przebranżowienia),ludzi starszych oraz ludzi chorych bądź niepełnosprawnych. Każda inna forma to niepotrzebne prezenty na dłuższą metę szkodzącym społecznie i gospodarczo (w głowę zachodzę skąd wziąć środki na ubi dla całego świata oraz czy forma ubi jest uniwersalna na cały świat czy też są różnice regionalne bo rozumiem,że w Niemczech będzie inna zapomoga społeczna niż w Somalii-no ale jeśli inne to czy Berlin zmieści cały świat u siebie?;)
    Myślę,że UBI to taki sam fiction jak życie bez chorób/wirusów/bakterii oraz życie człowieka bez walki w pokoju i miłości.
  • wielkie dzięki bmen, dobry materiał.
    ciezko coś dodać, czego nie bylo w tekscie to pojawiło sie w komentarzach.
    UBI to perfekcyjne narzędzie do zrobienia ze społeczeństwa bandy tumanów bo celuje w jakze czestą przypadlosc – lenistwo.

    Nie jestem jednak przekonany czy finansowanie tego byloby tak latwe-UBI w ogromnym stopniu spowodowałoby olanie roboty przez masy ludzi a przeciez opodatkowanie pracy stanowi poważny zastrzyk dla obecnego systemu. Czy dodruk na taka skale nie spowodowałby zniszczenia waluty w krótkiej perspektywie?i co dalej? UBI mogloby dzialac w jakims drugim obiegu raczej – dwie waluty, jedna dla mas, druga dla decydentów. Polecam tez Limes Inferior zapodany wyżej przez magicera – podobna tematyka.
    • heh, ludzie którzy rozmyślają nad taką tematyką mają bardzo dobre rozeznanie w social engineering. wiele kasy zostało w wpompowane w takowe r&d.
      oni bardzo dobrze rozumieją zachowania takie jak np. adaptacja hedonistyczna
      Gordon Gecko też się nie mylił, mówiąc greed is good 🙂


  • Skomentuj