Pytasz się przyjacielu dlaczego zdziczałem zupełnie, czemu me usta milczą a wzrok błądzi daremnie. Odpowiedzi chciałbym udzielić zgodnej z moim sumieniem, często jednak się wstydzę myśli mych niepokornych. Z kultury mej wrodzonej, nie chciałbym urazić nikogo. Pozwolisz mi zatem kolego, że odpowiedzi udzielę pisemnie.
Otóż rodaku mój ty kochany, wbrew wrodzonej sobie skromności, poruszę tematów wiele. Na końcu zaś obiecuje, że odpowiedzi udzielę.
Z czego wynika mój stosunek do ludzi (wszystkich nie tylko Polaków, wszak lata emigracji zrobiły swoje) najlepiej pokazuje obecne zamieszkanie wokół sprawy aborcji. Jest to temat niezwykle istotny z punktu istnienia bytu Państwa Polskiego. Bez rozwiązania tego problemu, inne niewarte są nawet poruszenia. Zatem problemem nieistotnym zdaje się nie być agonalny stan służby zdrowia. O tym, że wszelkie rządy po 1989 roku doprowadziły do sytuacji takiej jak jest obecnie, jest kwestia oczywistą. O tym, że więcej jest limuzyn rządowych niż karetek, rozmawiać nawet nie warto.
https://twitter.com/CzDagmara/status/1318267832078159872
Aborcja to temat o przyszłości. Widocznie ważniejsze jest aby rządzący mogli nas godniej reprezentować, niż aby pacjent był wożony w godnych warunkach. Prawidłowo, wszak umierającemu wszystko jedno czym będą go wieźli do nieba, a politykom nie bardzo jak będą nas reprezentować. Zgodnie z zasadami cywilizacji łacińskiej, do której tak chętnie nasze elity polityczne nas zaliczają. Absolutnie nie to Bizancjum, którym tak pogardzają. Władza ma reprezentować lud, a lud ochoczo temu przyklaskuje. Im godniej reprezentowany jest lud ten tym bardziej rośnie jego chwała. Kieszenie wciąż co prawda puste, ale za to na sam widok dygnitarza jadącego nową klasa S aż łezka z dumy kreci się w oku.
Wracając jednak do ilości karetek aborcja ma z nią bardzo ważny związek. Otóż moi mili, gdy pozwolimy na aborcję (całkowitą lub pod pewnymi warunkami) to liczba urodzeń raczej spadnie. Bo przecież rozumiecie, że dzisiaj w XXI wieku nikt nie wie jak działa antykoncepcja. A jak liczba urodzeń spadnie to nie trzeba będzie kupować nowych, pieniądze można spożytkować na inne rzeczy i zacne cele.
Gdybyśmy jednak zdecydowali się na całkowity lub częściowy zakaz usuwania ciąży to przecież wtedy liczba urodzeń wzrośnie. Gdyż w XXI wieku osoby nie gotowe na dziecko, przy otwartych granicach na pewno nie wyjadą przeprowadzić zabiegu w krajach ościennych. I wtedy to na pewno demografia urośnie i wtedy trzeba będzie zakupić nowe pojazdy do transportowania ludzi. A to przecież grube pieniądze są, zatem nie można ot tak sobie szastać pieniędzmi obywatela. To z kolei narazi budżet, o którym porozmawiamy za chwile. Wróćmy do służby zdrowia. Przy średniej wieku personelu medycznego oscylującej w granicach 50, walczącego na pierwszej linii z pandemią, robiący po 60 i więcej godzin tygodniowo, ich zapracowani koledzy w przychodniach rodzinnych udzielają cennych porad, przez okno czy też odkładając telefony. Tudzież zachowują się jak zwykłe psy ogrodnika, nie chcąc przyjąć na świat młodego Polaka. Ch*j z tym że kobiecie wody odeszły i będzie musiała jechać 100km do następnego szpitala.
https://twitter.com/rafalhubert/status/1317058312710619137
Jednak nie to jest istotne. Istotne jest za to w debacie publicznej to czy jakiś lekarza podpisał, czy też nie podpisał klauzulę sumienia. Nie jest ważne z punktu widzenia samego pacjenta to, że odłożono mu operację mającą mu poprawić czy też nawet uratować życie. Istotne jest to czy i w jaki sposób jego doktor wypowiadał się o aborcji. Wszak żona trzymająca za rękę konającego w zaciszu domu męża z pewnością pomyśli o tym, jakie ktoś ma zdanie o przerywaniu ciąży.
Pytacie się czemu izoluję się od ludzi. Bo ja jestem cham prosty, gdyż moje myśli nieuchronnie i bezustannie krążą wokół rzeczy materialnych. Na ten przykład o kwocie wolnej od podatku. I pytam nie tylko siebie, ale i Boga czy to jest jego sprawka, i czy jest to sprawiedliwe, że ta kwota jest poniżej granicy ubóstwa, a 100 zł obecnie to nie to samo 100 zł co w marcu. Te 100 zł ma inną wartość, jakby mniejszą. I nie warto sobie tym banknotem głowy zawracać.
Siłownie się zamyka, dbając o zdrowie tak aby było go mniej, a samemu w sejmie utrzymuje nie tylko salę do ćwiczeń i basen. Wiadomo, reprezentanci narodu muszą budować odporność a reszta nich ją buduje w zamknięciu w domu.
https://twitter.com/BogatyMen/status/1320309876531302400
Że gdy nie starcza od pierwszego do pierwszego rodak i tak musi zapłacić za to, że żyje na tej nieszczęsnej ziemi. I chyba o to wszyscy (ci od aborcji co pochylają się nad życiem każdej istoty boskiej z wyjątkiem człowieka) troszczą się. Ja to rozumiem, chcą oddać mu zwyczajną przysługę. Taką samą jak niemiecki żołnierz powstańcowi warszawskiemu kiedy ten leżał ranny na łóżku. Miłosierdzie okazał, oszczędził mu życia w nadciągającym komunistycznym raju. Z drugiej strony zadziwiające jest jak bardzo wszystkich tych którzy są aborcji przeciwni interesuje życie poczęte, a nie te które się toczy. Bo przecież po urodzeniu to już wszystko jest w rękach Boga. Nie polityka, nie działacza społecznego, nie państwa i kościoła. Trzeba tylko się zdać na Jego miłosierną łaskę. Miłosierdzie, które jest powszechnie znane. Doświadczyły tego ludy zamieszkujące Kaanan, a wcześniej sam podobno mu równy faraon.
Czemu nie wypowiadam się w kwestii aborcji, bo gdy pytam się znajomego co sądzi o walce hegemona z pretendentem i zmieniającym się właśnie na naszych oczach świecie, ten odpowiada mi, że to daleko, że to go nie dotyczy. Pewnie, że nie. Jak za sanacji, gdy Hitler doszedł do władzy, Stalin wprowadzał kolejną pięciolatkę szykując się do rozprzestrzeniania władzy proletariatu na inne kraje, a u nas po staremu kwestią rozpalającą umysły lokalnych była aborcja. Tadeusz Boy-Żeleński artykuły pisał, episkopat i działacze organizacji prawicowych protestowały, a czas nieuchronnie płynął. Mobilizację natomiast ogłoszono na dzień przed wybuchem wojny. Idealnie przystający do czasów dobrany temat. Ot nasza specjalność, zająć się rzeczami najmniej ważnymi z rzeczy najmniej ważnych. Lata lecą, granice i ustroje się zmieniają a sposób wartościowania rzeczy istotnych z punktu widzenia tego nieszczęsnego narodu pozostaje ten sam. Jednym słowem elity polityczne z prawej i lewej dają nam możliwość wypowiedzenia się w kwestii niezwykle istotnych dla nas samych. Takich, które decydują o naszym bycie.
Nie wypowiadam się o aborcji, gdyż zajęty jestem innymi osiągnięciami Polski. Otóż jesteśmy na podium jeśli chodzi o deficyt budżetowy, który w tym roku osiągnie 14% PKB. Trzeba przyznać, że byliśmy absolutnymi rekordzistami w tej kwestii w UE, ale po nowelizacji zdetronizowała nas Hiszpania i Włochy. Ale kto wie, wyścigi się jeszcze nie skończyły, bo do końca roku jeszcze 60+ dni. Nie mniej jesteśmy w zacnym towarzystwie. Za chwilę banki z Półwyspu Iberyjskiego się wysypią, podobnie jak te z włoskiej krainy, ale zawsze to lepiej ginąć w towarzystwie doborowym niż samemu. Gdzieś tam, w dalekich zakątkach mojej zwariowanej głowy telepie się pytanie czy to nie u nich też toczą się takie zażarte dyskusje na temat powszechnie znany.
Zacnego grona Pań i Panów polityków nie zmusiła do refleksji nad ich sposobem wartościowania tematów dla opinii publicznej, ani też masowa ucieczka Polaków z raju zwanego dla niepoznaki Rzeczpospolitą, która już dawno przebiła tą którą nazywano Wielką. Nie dotarło do nich, gdy z dobrobytu zaczęła zwijać się demografia a średnia wielu przekroczyła czterdziestkę.

Nic ich nie obchodzi to, że w Polsce pewnie z połowa dzieci to pół sieroty bez ojca, który musi tułać się po innych krajach, żeby zarobić na utrzymanie rodziny w tym kraju mlekiem i miodem płynącym. Nie to ich nie rusza, za to wypełźli z nor gdy chodzi o aborcję. Temat istotny z punktu widzenia bytu państwowego.
Pytacie się czemu zdziczałem, czemu trzymam się z daleka od ludzi. Bo mam wrażanie, że nadajemy na innych falach, ba ja mam wrażenie, że jestem potomkiem bogów stworzonych na ich obraz i podobieństwo a oni z ich sposobem dostrzegania świata brakującym ogniwem w ewolucji człowieka. Jednym słowem nie łączy nas nic.
Co mnie najbardziej dziwi, że na temat powszechnie znany wypowiadają się ludzie znani z greckiego umiłowania do młodziutkich chłopców czy też dzieci. A ponieważ sami ich nie produkują to być może obwiniają się, że zabraknie im materiału do uwielbienia. Z drugiej strony barykady są ludzie, którzy bajdurzą o losach planety i naturze, a samej tej naturze i jej procesom poddać się nie chcą.
Więc, gdy pytacie mnie co sądzę o aborcji i jakie stanowisko zajmuję, to odpowiem wam wierszem Tuwima, tym o całowaniu.
The END
BenyRBH