Aktualna sytuacja gospodarcza Polski – Luty 2019

W dzisiejszym artykule jak zwykle omówię bieżącą sytuację gospodarczą Polski analizując najważniejsze wskaźniki makroekonomiczne. Na koniec przyjrzymy się również aktualnej sytuacji na rynkach akcji. Celem przypomnienia poniżej link do poprzedniej analizy z października 2018.

Aktualna sytuacja gospodarcza Polski – Październik 2018

Rachunek bieżący

Spójrzmy zatem na zamieszczony poniżej rachunek bieżący Polski.

Tabela 1 i 2 – Bilans płatniczy www.nbp.pl

Powyżej przedstawiłem dwie tabele porównujące saldo rachunku bieżącego i jego składowe na koniec grudnia 2018, oraz poprzednie na koniec sierpnia 2018. Trendy, które zostały zapoczątkowane kilka kwartałów temu cały czas trwają. Saldo rachunku bieżącego uległo dalszemu pogorszeniu, zarówno w stosunku do danych sprzed czterech miesięcy, jak i dla porównywalnego okresu poprzedniego roku.

Cztery miesiące temu mieliśmy na rachunku bieżącym skumulowany, roczny deficyt -5976 mln PLN, a po grudniu wartość skumulowanego, rocznego deficytu urosła do -14754 mln PLN. Saldo pogarsza się stabilnie od kilku kwartałów. Rok do roku zeszliśmy z 3162 mln PLN nadwyżki do -14754 mln PLN deficytu.

Za ten stan rzeczy, w głównej mierze, odpowiada pogarszający się bilans handlu towarami. Eksport towarów urósł r/r o 6,2%, podczas gdy import o 9,4%. Dynamika obydwu wartości rozjeżdża się coraz szybciej. Jeszcze rok temu mieliśmy nadwyżkę 6100 mln, podczas, gdy teraz nadwyżka zamieniła się w deficyt -20656 mln.

Kolejna pozycja rachunku, czyli saldo usług, wyszło bardzo dobrze rosnąc z poziomu 86353 mln PLN do 93622 mln PLN w ciągu 4 miesięcy.

Przejdźmy do kolejnej pozycji rachunku, czyli salda rozchodów pierwotnych. Tutaj ujemne saldo pozostaje dość stabilne na przestrzeni ostatnich miesięcy, bo wynosi -82188 mln PLN w porównaniu z -81370 mln PLN.

Cały czas dodatnie saldo usług bardzo nam pomaga, bo wciąż rośnie dynamicznie i to pomimo wdrożenia dyrektywy o pracownikach delegowanych, co w założeniu miało wypchnąć polskie firmy transportowe z rynku zachodnioeuropejskiego. Ale jak widać trzymamy się mocno. Cieszy również fakt, że ujemne saldo dochodów pierwotnych w zasadzie przestało rosnąć. Oznacza to, że został zahamowany wypływ kapitału z Polski. Główną przyczyną tego stanu rzeczy są rosnące pensje Polaków. Widać, że w ostatnim czasie rosną one szybciej niż produktywność, co sprawia, że rentowność zachodnich inwestycji w Polsce, do tej pory niesłychanie wysoka, powoli się obniża.

Cieszy również fakt, że pomimo zakończenia sezonu letniego, dalej rosną dochody z turystyki co poprawia saldo usług.

Najbardziej  niepokojącym zjawiskiem, co opisywałem już w poprzednim artykule jest coraz dynamiczniej pogarszające się saldo obrotów towarowych. I tutaj nie widzę żadnych symptomów poprawy. Wręcz przeciwnie, co opiszę dalej. Obecnie trudno już powiedzieć, że rachunek bieżący jest zrównoważony – saldo jest ujemne i ciągle rośnie.

PKB, sytuacja budżetu, bezrobocie, inflacja, podaż pieniądza i międzynarodowa pozycja inwestycyjna

Tempo wzrostu gospodarczego jest wciąż wysokie i wg projekcji NBP wyniosło 4,8% w 2018. Niestety projekcja PKB i inflacji CPI nie wychodzi różowo. O ile dla 2018 wartości wynosiły 4,8% i 1,8%. O tyle w 2019 roku ma być odpowiednio 3,2% wzrostu PKB i 3,6% inflacji, a w 2020 roku 2,9% wzrostu PKB oraz 3,4% inflacji. De facto oznacza to nadejście stagflacji. A inflacja wyższa od wzrostu PKB to przecież realnie recesja.

Mocno rosnący PKB ma pozytywne przełożenie na sytuację budżetu państwa. Ministerstwo Finansów przewiduje, że deficyt budżetowy za 2018 rok wyniósł poniżej 15 mld PLN.

Wskaźnik bezrobocia utrzymuje się cały czas na dobrym, niskim poziomie. Pomimo, że tradycyjnie bezrobocie rosło w miesiącach zimowych teraz wzrostu nie widać,  sam wskaźnik wg GUS wyniósł 5,8% w grudniu.

Rośnie za to przeciętne wynagrodzenie. Za styczeń 2019 wyniosło 4932 PLN, wg GUS.

Odnośnie podaży pieniądza M3 odnotowujemy za NBP, że w styczniu 2019 agregat M3 wyniósł 1425 mld PLN, przy 1310 mld PLN rok wcześniej. Oznacza to wzrost o aż 115 mld PLN więcej w ciągu roku i wskaźnik ciągle przyspiesza. Na chwilę obecną to 8,8% r/r, podczas gdy 4 miesiące temu było to 7,8%. Ciągle bardzo dynamicznie rośnie agregat M1 czyli gotówka w obiegu ( wzrost o 11,1% r/r).

Na szczególną uwagę zasługuje bardzo szybki wzrost depozytów gospodarstw domowych aż o 14,7% w skali roku. Oznacza to, że gospodarstwa domowe poczuły się pewnie i następuje ostry wzrost zadłużania.

Na uwagę zasługują również dane o międzynarodowej pozycji inwestycyjnej Polski. Okazuje się, że porównując dane za 3 kwartał 2018 do 3 kwartału 2017 ( takie dane są dostępne) nastąpiło zmniejszenie ujemnego salda z 1212 mld PLN w 3 kwartale 2017 roku do 1185 mld PLN w 3 kwartale 2018 roku. To oczywiście bardzo dobra wiadomość, chociaż spadek jest niewielki, bo zaledwie o 27 mld PLN, to jednak kierunek pozytywny. Nie wynika jednak ze wzrostu aktywności polskich inwestorów za granicą, ani spadku zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce. Spadek jest spowodowany zmniejszeniem zadłużenia w postaci obligacji. Jest efektem bardzo dobrej sytuacji budżetu, oraz konwersją długu z zagranicznego na krajowy.

Nowe posunięcia rządu

Właśnie jesteśmy świadkami nowego podejścia w polskiej polityce. Rząd PIS nie tylko rozpoczął kampanię wyborczą od obietnic, ale wręcz zaplanował konkretne działania wraz z podaniem dat ich wprowadzenia.

W skrócie zaproponowano:

  • rozszerzenie programu 500+ o pierwsze dziecko w rodzinie już od 1 lipca 2019 roku,
  • wprowadzenie 13-tej emerytury w wysokości 1100 PLN od 1 maja,
  • likwidację podatku PIT dla pracujących poniżej 26 roku życia,
  • odbudowę siatki połączeń autobusowych w powiatach

Z grubsza licząc, że pierwszych dzieci jest około 3,5 mln daje to koszt ok. 21 mld PLN, jeśli liczyć emerytów i rencistów to razem około 9 mln dałoby to kolejne 11 mld PLN. Likwidacja PITu dla wymienionej grupy pracowniczej to ubytki podatku rzędu 3-5 mld PLN.

Łącznie można szacować koszty programu na około 35-40 mld PLN.

Zastanówmy się co to oznacza dla gospodarki.
Otóż kolejny, mocny impuls konsumpcyjny dla gospodarki. Gospodarka jest już rozpędzona i nie powinno się raczej dolewać benzyny do już płonącego ogniska. Benzyny można użyć na rozpałkę, ale nie wtedy kiedy ognisko płonie.
Dlatego o ile wprowadzenie programu 500+ w 2015 roku było korzystnym gospodarczo rozwiązaniem, bo dało impuls napędowy spowolnionej wtedy gospodarce, o tyle obecne rozszerzenie programu, jest może sprawiedliwe, na pewno korzystne dla PIS w kwestii wyborczej, ale bezsensowne z punktu widzenia gospodarki.

Wprowadzenie 500+ na pierwsze dzieci niczego nie zmieni w kwestii demograficznej, bo posiadanie jednego dziecka to i tak za mało dla choćby utrzymania liczby ludności. Zresztą nawet wprowadzenie 500+ na drugie i kolejne dzieci nie spowodowało eksplozji demograficznej. Owszem odnotowano pewną poprawę w tym zakresie, a przynajmniej zahamowanie tendencji spadkowej, ale wpływ na zwiększoną ilość urodzeń można szacować na 10-20 tys. Urodzonych dzieci rocznie. Trochę drogo wychodzi koszt 1-2 mln PLN na jedno „ponadstandardowe” urodziny.

Obecne decyzje rządu można traktować już wyłącznie jako rozdawnictwo i komunizm, bo inwestowanie w „pierwsze” dzieci czy też w emerytów, z pewnością nie ma nic wspólnego z dobrą polityką gospodarczą.

Jak zatem nowe programy wpłyną na polską gospodarkę ?
Przyspieszy konsumpcja. A ponieważ rządowi do tej pory nie udało się wystarczająco zrepolonizować gospodarki, to pieniądze popłyną ostatecznie do kieszeni zachodnich inwestorów.

Jak pokazałem na przykładzie rosnącej przewagi importu nad eksportem, ten trend jeszcze bardziej się nasili.

Poprawi się poczucie bezpieczeństwa finansowego obywateli co jeszcze bardziej rozkręci akcję kredytową dla gospodarstw domowych. W efekcie wzrośnie zadłużenie polskich rodzin.

Ponieważ cały koszt programu to około 40 mld PLN, część tych pieniędzy wróci do budżetu w postaci podatków VAT i akcyzowego od kupowanych produktów, oraz CIT i PIT od firm i ludzi, którzy uzyskają dodatkowe przychody z powodu rosnącej konsumpcji. Tak czy inaczej dziura budżetowa raczej się nie zmniejszy, a urośnie, szacuję, że o około 25-30 mld PLN. To da deficyt budżetowy w 2020 roku na poziomie około 50 mld PLN, pod warunkiem, że nie zdarzy się kryzys.

Teraz nałóżmy jeszcze na to projekcje NBP, który przewidywał obniżenie tempa wzrostu PKB do około 3% w latach 2019-2020, oraz wzrostu inflacji do ok. 3,5%. Rządowe paliwo powinno podnieść obie wartości, sądzę jednak, że bardziej urośnie inflacja, za sprawą popytu oraz wzrostu importu niż PKB.

Dalszy wzrost zadłużenia budżetowego nie jest niczym szczególnym. W poprzednich latach deficyty rzędu 50-60 mld PLN nie były niczym nadzwyczajnym, jednak zwyczajnie szkoda, że te pieniądze nie idą na repolonizację gospodarki i wzrost jej zdolności eksportowych. Ewentualnie na inwestycje choćby w energetykę jądrową, a zostaną zwyczajnie przejedzone.

Na pewno taka polityka spowoduje spadek wartości polskiej waluty.

Zanim dojdzie do kryzysu może to być niewielki spadek wartości, ale po wybuchu kryzysu wartość PLN spadnie dość poważnie. Wciąż lepsze to niż wspólna waluta, bo wtedy rzeczywiście skończyłoby się jak w Grecji, a tak „tylko” utracimy naszą siłę nabywczą w porównaniu do obywateli innych krajów.

Aktualna sytuacja na rynkach akcji

Przyjrzyjmy się teraz aktualnej sytuacji na rynkach akcji.

Wykres: Kontrakty na S&P 500

Wykres 2: Kontrakty na DAX

Wykres 3: Kontrakty na WIG20

Powyższe wykresy zostały stworzone za pomocą narzędzia IntraWykresy dostępnego na stronie bossa.pl

Jak widzimy na powyższych wykresach, na giełdach w USA, Niemczech i Polsce panują wzrosty.

W Polsce od początku listopada, w USA od 26.12.2018, a w Niemczech od początku roku. Wzrosty w Polsce można uzasadnić tym, że prawie cały rok 2018 panowały spadki z wartości ok. 2650 pkt na WIG20 w styczniu 2018 roku do ok 2100 pkt w listopadzie 2018. Rynek stał się mocno wyprzedany i zaczął rosnąć.

W zasadzie trudno powiedzieć czy te wzrosty to hossa, czy tylko korekta spadków. W sumie to nieważne dla traderów krótkoterminowych.

Dla inwestorów długoterminowych raczej bardziej powinny się liczyć dane fundamentalne. A te się pogarszają, jak opisywałem na początku artykułu. Obecnie koniunktura w Polsce  jest bardzo rozpędzona i ten rozpęd może jeszcze trochę potrwać po nowych decyzjach rządu. Być może ktoś dobrze poinformowany już wiedział wcześniej, np. w listopadzie co takiego rząd zaprezentuje w lutym i dlatego GPW już dyskontowała tą decyzję. W końcu premier z prezesem nie wpadli na taki pomysł dzień wcześniej.

Nie mniej jednak sytuacja gospodarcza ulegnie pogorszeniu, jednakże dzięki dopałowi gospodarczemu dobra koniunktura potrwa trochę dłużej. W obecnej sytuacji ciężko coś doradzać przeciętnemu inwestorowi, który chciałby zainwestować na GPW. Musi mieć na uwadze, że na warszawski parkiet przypłynęły rekiny z Wall Street i ich udział w handlu na GPW mocno wzrasta. Obecnie tylko 3 duże banki inwestycyjne mają ponad 25% udział w handlu. Niebezpiecznie jest pogrywać z takimi przeciwnikami. Widać to wyraźnie, kiedy porównamy wykresy choćby S&P500, DAX i WIG20.

Tylko nasz indeks jest poszarpany i z ogromnymi oscylacjami wokół tej samej, zaznaczonej na wykresach średniej kroczącej 15- dniowej. Ani MACD, ani średnia 15-dniowa nie dają żadnych wiarygodnych sygnałów.

Z drugiej strony widzimy, że wykres S&P500 jest pięknie przewidywalny – zarówno sam wykres ceny znajduje się idealnie powyżej średniej 15-dniowej, co oznacza trwanie trendu wzrostowego, jak i oscylator MACD wskazuje idealnie miejsca do zakupu i sprzedaży. Ponieważ MACD jest nieco szybszy (wyprzedzający) niż średnia 15-dniowa to widzimy, że na wykresie S&P500 sugeruje już zakończenie trendu wzrostowego i spadki. Sama średnia jeszcze tego nie potwierdza.

DAX wygląda pośrednio między S&P500 i WIG20 – trend wciąż wzrostowy, przy czym w ciągu ostatnich 2 miesięcy nastąpiło jedno fałszywe wybicie w dół.
KONIEC. Podaj dalej w ramach podziękować.

Arcadio


Źródła

www.nbp.pl

https://stooq.pl/n/?f=1277750

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Inwestorzy-indywidualni-uciekaja-z-GPW-7645390.html

Ocenisz ?

20 votes, average: 5.00 out of 520 votes, average: 5.00 out of 520 votes, average: 5.00 out of 520 votes, average: 5.00 out of 520 votes, average: 5.00 out of 5 (20 votes, average: 5.00 out of 5)
You need to be a registered member to rate this.
Loading...
Podzielisz się ?
  • 21
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    21
    Shares

Komentarze ( 29 )

  • W temacie 5-ki Wodza K duzi piszą że może być kolorowiej.
    Piątka PiS. Agencja Fitch ostrzega przed gwałtownym wzrostem deficytu finansów
    https://www.money.pl/gospodarka/piatka-kaczynskiego-agencja-fitch-ostrzega-przed-duzym-wzrostem-deficytu-finansow-6355797857851009a.html

    Czyżby Wódz_K&Company nacisneli na odcisk dalekich panów?
    Czy możemy się spodziewać kolejnych problemów z wiarygodnością kredytową naszego kraju?
  • Dzięki Arcadio za treściwy artykuł, małe uzupełnienie: deficyt budżetu za 2018 wyniósł 10mld 418 mln złotych (https://www.gov.pl/web/finanse/szacunek-2018). Jak Ty widzisz stopę inflacji w PL w ciągu najbliższego roku (03/2019 – 02/2020)?
  • Podaż pieniądza M3 rośnie dynamicznie, więc podstawa do inflacji cen już jest.
    Jednak ze względu na bardzo sprawne łańcuchy dostaw każdy wzrost popytu jest szybko zaspokajany i wzrostów cen nie ma.
    Pojawią się miejscowo w przypadku produktów/usług o słabej elastyczności – video masło jakiś czas temu.
    Dodatkowym źródłem inflacji będzie rosnący import konsumpcyjny ale skutki też mogą być trudne do obserwacji.
    Na pewno wyraźna inflacja cen pojawi się w przypadku przerwania jakiś łańcuchów dostaw na skutek nieprzewidzianych zdarzeń typu gdzieś jakaś wojna, strajki, sankcje.
    Wtedy nakręci się spirala popytu.
  • Dzięki za wpis. Mam pytanie odnośnie rachunku bieżącego. Czy jest jakieś wytłumaczenie czemu to w 2017r. tak dobrze rozwijał się eksport a w 2018r. było zupełnie odwrotnie. Czy za taki stan odpowiadają gospodarstwa domowe kupujące towary z importu, przedsiębiorstwa, które też muszą zakupić importowane towary? Może zakupy dla naszej armii też miały wpływ.
    • Nie mam na ten temat danych, ale domyślam się, że winny jest zwiększony popyt konsumpcyjny generowany przez gospodarstwa domowe. W końcu ostatnie 2 lata to zwiększone dochody gospodarstw i niski poziom inwestycji.
      Dodatkowo ta przewaga importu nad exportem zaczęła się już kilkanaście miesięcy temu i ciągle narasta, więc to raczej proces stały i stabilny. Raczej nie chodzi tu surowce energetyczne, bo te akurat spadały.
      Myślę, że chodzi o wszelkiego rodzaju towary jak samochody, telefony itp.
  • W 2017 roku urodziło się 402 tys. dzieci a w 2018 roku 388 tysięcy. Nie możemy więc mówić o tym, że program 500 plus przyczynia się do wzrostu wskaźnika dzietności, w szczególności że koszt zwiększenia narodzin o każde nowo narodzone dziecko jest niezwykle wysoki bo faktycznie rodzi się coraz mniej dzieci a nie więcej.
    • Oczywiście, że 500+ nie przyczyni się do wzrostu liczby urodzeń. Ten program to od początku była ordynarna kiełbasa wyborcza i nic więcej. W dodatku bardzo droga kiełbasa. Bo, żeby wypłacić 500PLN to wcześniej trzeba komuś zabrać dużo więcej.
      Dziecko to nie jest produkt, który można sobie zamówić i za niego zapłacić. Jak ktoś nie był wcześniej zdecydowany na dziecko, to nie zdecyduje się na nie za żadne pieniądze. I żadne zaklinanie rzeczywistości przez @Arkadio lub ekipę rządzącą tego nie nie zmieni.
      Po drugie ten program nie może w 100% stymulować narodzin nowych dzieci z prostej przyczyny. W momencie uruchomienia programu, pieniądze są wypłacane na dzieci, które JUŻ SĄ na tym świecie.
      Czy małżeństwo 40-to latków, mających dwójkę dzieci w wieku 10 i 12 lat zdecyduje się na kolejne dziecko dzięki 500+? Oczywiście, że nie. A 500 lub może nawet 1000PLN będą dostawać przez wiele lat. Czyli zostaną wydane publiczne pieniądze, a nowych dzieci z tego nie będzie -> pieniądze wyrzucone w błoto z punktu widzenia interesu publicznego.

      O demoralizującym wpływie tego programu na młode pokolenie pisałem niedawno na LinkChacie.
      Darmowy pieniądz zawsze demoralizuje. Zawsze.
      500+ to jedna z najbardziej szkodliwych inicjatyw rządzących po ’89.
    • Demografię może poprawić tylko likwidacja systemu emerytalnego lub emerytury rodzinne. Ewentualnie wprowadzenie zasad Islamu.
      Pierwsze 500+ miało świetny wpływ na rozruch zastalej gospodarki.
      Demoralizujące jest raczej fundowanie parad równości czy innych wypłat z budżetu na pijaczy kawy.
      Co takiego obywatel może dać wartościowszego krajowi niż dzieci, pracę czy obronę przed wrogami ?
    • https://m.bankier.pl/wiadomosc/Liczba-urodzen-maleje-Oddalamy-sie-od-szczytu-7604992.html

      Można sobie zobaczyć czy jest wpływ czy go nie ma. Szkoda, że nie piszesz, że w latach 2014-15 ilość urodzeń wynosiła tylko 370tys.
      Ale generalnie zgadzam się, że wpływ 500+ na demografię jest niewielki, zresztą sam to napisałem.
    • A tutaj info dla tych co głoszą, że trzeba było komuś zabrać, żeby było na 500+.
      No trzeba było przestać wypłacać zwroty VAT złodziejom.
      Ja wiem , że niektórym ciężko się z tym pogodzić, ale poprawa sytuacji gospodarczej Polski w ostatnich 3 latach ( pkb, bezrobocie, poziom wynagrodzenia) nie ma żadnych innych podstaw niż to zohydzane 500+.

      https://m.bankier.pl/wiadomosc/Luka-w-VAT-spadla-w-Polsce-najmocniej-w-UE-4208489.html.
    • @Arcadio, Zawsze czytam Twoje artykuły i wpisy i je sobie bardzo cenię. Wnosisz poważną wartość do rozwoju społeczności Bmenów.

      Masz rację, że nie podałem danych za lata 2015-2016. Ale też zauważ, że to były pierwsze dwa lata rządów PiS więc przynajmniej analizowanie 2015 roku nie ma żadnego większego sensu.

      Po pierwsze program 500 Plus nie jest świadczeniem, którego istnienie i wypłacanie na 100% zapewnią kolejne ekipy rządowe. Więc dlaczego młodzi mieliby się decydować na więcej dzieci jak nie wiedzą co ich będzie czekać załóżmy za 5 lat??? Po drugie co tak naprawdę można kupić dzisiaj za 500 zł przy rzeczywistej inflacji sięgającej około 10% (wg metodologii liczenia z lat 80-tych ubiegłego wieku)?

      Lepszym rozwiązaniem ale dużo trudniejszym do urzeczywistnienia jest postawienie na wzrost konkurencyjności gospodarki, ale pójście tą drogą przespały poprzednie ekipy rządowe. Bardziej konkurencyjne, wartościowsze produkty i usługi oznaczają możliwość zwiększenia marży a wtedy jest miejsce do wzrostu wynagrodzeń. Ale idą ciężkie czasy więc nie widzę za bardzo w najbliższych latach miejsca do gruntowanej przebudowy gospodarki.

      Prawda też jest taka, że PiS chciał wyciągnąć część Polaków z biedy i jak pisał Bmen dokonać transferu kasy od tych co nie mają dzieci do tych co je mają (redystrybucja dochodów). I to im się w sporej mierze udało. Natomiast nie udało się zbudować poważnego zaufania obywateli do własnego państwa, które to zaufanie było systematycznie niszczone przez większość ekip rządowych, które rządziły po 1989 roku. Skoro obywatele nie mają zaufania do państwa jako dobrego miejsca do zakładania rodzin i posiadania potomstwa to nie ma siły, która by to zaufanie przywróciła i 500 Plus w tym za bardzo nie pomoże.

      Reasumując elity polityczne po 1989 roku zniszczyły fundament zaufania i moim zdaniem szybko lepiej nie będzie. Poza tym te pieniądze niewiele znaczą. Ja bym wolał mieć 1500 zł netto wynagrodzenia w 1999 roku z siłą nabywczą złotówki z tamtego okresu niż dzisiaj, np. 2300 zł netto. A połowa Polaków zarabia dziś nie więcej niż 2500 zł netto. Więc to nie jest zachęta żeby płodzić i utrzymywać dzieci. Niestety Polska została rozkradziona, zniszczona przez różnych patałachów, złodziei i sprzedawczyków. To jest przykre ale ja nie widzę na dzień dzisiejszy w tradycyjnych rozwiązaniach wystarczającej siły żeby los naszego kraju za bardzo zmienić w relatywnie szybkim czasie.
    • Jak pisałem już na linkchacie wolę 4 razy bardziej PiS u władzy niż PO. Sam program 500 Plus mnie akurat osobiście nie razi, nawet wolę żeby ludzie coś dostali niż żeby wegetowali jak zwierzęta. Był to też dodatkowy kop dla gospodarki. Mnie to nie boli i jeżeli zabrano pieniądze wyłudzaczom Vatu to tym bardzie mi to nie przeszkadza, nawet 1000 razy bardziej w0lę żeby dostały te pieniądze rodziny posiadające dzieci niż złodzieje wyłudzający Vat. Ale w kontekście zniszczenia po 1989 roku fundamentalnego zaufania Polaków do własnego państwa program 500 Plus na chwilę obecną jest za słabym bodźcem żeby zwiększyć liczbę narodzin dzieci. Akurat ten aspekt programu nie ma szans na powodzenie. Jak przyjdzie właściwa recesja za te powiedzmy 4 – 6 lat to tym bardziej.
  • Czy uważacie, że w obliczu rosnącej inflacji RPP podniesie w końcu stopy procentowe i zachwieje rynkiem kredytów hipotecznych? Od 2-3 lat ciągle się mówi o tym, że stopy powinny być podniesione, a jak widać rządzący nic sobie z tego nie robią i wydaje się, że celowo trzymają w ten sposób w ryzach klasę średnią redukując ich oszczędności.

    Całkiem możliwy wydaje mi się też scenariusz, w którym rząd do wyborów będzie ignorował ewentualne podwyżki stóp w ameryce i w przypadku wystąpienia światowego kryzysu na jesień jeszcze by te stopy mógł obniżyć.
    • Stawiam na to ,że nie podniosą stóp aż do kryzysu.
      Zresztą jeśli chodzi o dobrobyt klasy średniej, to chyba powinni wiedzieć jak się bogacić niezależnie od polityki banku centralnego.
    • @Arcadio

      Skoro stawiasz, że nie podniosą stóp aż do kryzysu, to czy uważasz, że podniosą stopy w trakcie kryzysu? Zawsze mi się wydawało, że w czasie kryzysu stopy są obniżane żeby ratować gospodarkę. Same podwyżki stóp następują przed kryzysami na ostatniej prostej bańki, która powoduje wysoką inflację.

      Moje stanowisko jest takie, że zastaną gospodarkę udało się fałszywie, bo przez wzrost konsumpcji, ruszyć dzięki 500+, które dało zwykłym ludziom trochę pewności i wybudziło ich z letargu. Jeśli dobrze kojarzę dane, to był to tylko początkowy impuls, a obecnie pieniądze z 500+ są często odkładaną nadwyżką w polskich domach. Gospodarka ponownie weszła/wchodzi w spowolnienie i uważam, że drugi raz dołożenie nowych 500+ i 13 emerytury nic nie zmieni. Trik zadziałał tylko raz. Nowy socjal będzie tylko kolejną redystrybucją majątku, która będzie miała znikomy efekt na samą giełdę. Dodatkowo ryzyko wysokiej inflacji zostało zażegnane przez niską cenę ropy. Czy nie zbliżamy się nieuchronnie do sytuacji, w której państwo jeszcze obniży stopy procentowe w celu pobudzenia gospodarki.

      Mówi się, że mamy w Polsce rekordowo niskie stopy, ale czy Polska nie miała zawsze wysokich stóp na tle Europy? Osobiście uważam, że mamy jeszcze trochę pola na drobne obniżki choćby i o te 0.25 p.p. i dlatego, pomimo że trąbi się od 3 lat o nieuniknionych podwyżkach stóp, myślę że sytuacja może być odwrotna.

      Jako ciekawostkę mogę dodać, że tydzień temu w ofercie banku z lwem kredyt ze stałym oprocentowaniem na 5 lat wymagał dopłaty tylko 0.04 p.p. względem tej samej oferty z oprocentowaniem zmiennym. Czy taki duży bank przenosi ryzyko z klienta na siebie praktycznie za darmo? Dodatkowo bank, który jest mocno systemowy i analityczny, oraz ma w historii(bodajże rok 2015) “atrakcyjne” kredyty CHF ze stałym oprocentowaniem, na których sporo zarobił, gdyż stopy CHF poleciały na dno.

      Co o tym uważacie?
  • @ Gregory42
    Watpie by którakoleiek ekipa po PIS wycofała się z 500 +, ze względu na konieczność utrzymania poparcia. 500+ bardzo ruszyło gospodarkę zwłaszcza w Polsce B.
    Pewnie, że korzystniej z punktu widzenia Państwa nie wprowadzać dalszych programów socjalnych a np. znaczaco obniżyć PIT, ale czy z takin programem wyborczym wygrałbyś wybory?
    Trzeba pochwalić rzad za ściagalność VAT.
    @Arkadio
    Dzięki za artykuł.
    Czy Twoim zdaniem nowe regulacje w kwestii Podatku WHT w jakiś sposób poprawia wpływy do budżetu?
    • Moim zdaniem PIS poszedł w przesadę z tym socjalem. I na marginesie uważam, że właśnie tak przełomowy ruch jak likwidacja PITu dałby im absolutną większość w parlamencie.
      Dokładnie tego pragną wszyscy Polacy i ciekaw jestem co wtedy wymyśliliby przeciwnicy rządu.
      Przychody budżetu z całego PIT to o ile pamiętam około 40 mld PLN, a tyle przecież ma kosztować nowy program rządu.
      Co do WHT jestem dość sceptyczny. Sądzę że może trochę pomóc budżetowi, z drugiej zaś strony nie wierzę za bardzo w skuteczne podatki dla firm na globalnym rynku. Gdyby to rzeczywiście miało zaszkodzić firmom to prezes z premierem byliby już na dywaniku u różnych ambasadorów.
    • @Arkadio

      Dochody z PIT wyniosły 60,3 mld, planowane w 2019 64,3 mld.
      https://ksiegowosc.infor.pl/wiadomosci/2734959,Dochody-podatkowe-budzetu-panstwa-w-2019-r.html

      Nie zmienia to faktu, że pewnie można by PIT znieść i brakujace 20mld uzupełnić np bykowym:)

      Co do efektu wyborczego 5 prezesa/vs zniesienie PIT mam inne odczucia zwłaszcza jeśli chodzi o Polskę B i zarabiających poniżej średniej krajowej(tych jak wiemy jest większość). Oczywiście sam też wolałbym zniesienie PIT zamiast 500 +. Zwłaszcza że dałoby się to zrobić…
  • @Arcadio – pod te przyszłe problemy walutowe Polski to lepsze będą USD czy EUR? Rozwijając temat: Mam duże oszczędności w EUR i się zastanawiam, czy mądrze by nie było chociaż połowy na dolary wymienić. Możesz się wypowiedzieć?
    • Ja osobiście stawiam na CHF i USD. Co do EUR mam mieszane uczucia. Z jednej strony polityka EBC działa osłabiająco na EBC, z drugiej strony za EUR stoi cała potęga przemysłowa Niemiec i trzeba pamiętać, że strefa Euro ma znaczącą nadwyżkę handlową z resztą świata, co powinno pomagać EUR.
      Tak czy inaczej, jeśli i tak decydujesz się na trzymanie nadwyżek w obcej walucie, to chyba warto zdywersyfikować.
    • Pozwolę sobie się wtrącić – klasyczne “nie znam się ale się wypowiem”:)

      Ja trzymam GBP oczekując aprecjacji przy przedłużeniu okresu negocjacyjnego. Z czasem wymienię na USD – z dwojga złego – USD czy EUR, fundamentalnie USD jawi mi się stabilniej.
  • @arcadio @enemy Dzięki za komentarze : )

    To teraz kluczowe pytanie: co robić z euro? Mam spore zapasy, widzę że zaczynają drukować, a podobno po wyborach ma zacząć się na całego. Co proponujecie? Czekać na jakiś szczególny moment, wymieniać od razu? Będę wdzięczny za wskazówki.
    • Nie tylko Euro drukują. Moim zdaniem euro nie jest takie złe. Nie sądzę żeby nagle 300mln ludzi posługujących się euro straciło.
      To nie Polska.
      Jeśli bardzo Cię pali to zamień część na inną walutę bądź kup coś co przechowuje wartość ale też jest płynne bądź trwałe bądź przydatne w Twojej działalności.
      Pamiętaj, że pomimo drukowania i ogólnego spadku wartości walut przychodzi taki moment w epogeum kryzysu, że gotówka jest na wagę złota i występuje dość krótkie okno czasowe, że za gotówkę można tanio nabyć cenne aktywa od tych co im się płynność skończyła.
  • Wiesz patrze na te Twoje abstrakcyjne wartości i w ogóle się nie podniecam, bo wiem czego ty nie wiesz. I teraz Ci to zdradzę. Otóż drogi @Arcadio. Pani Bożenka została w Q3.2018 P.O. dyrektora departamentu statystki. Czy ty rozumiesz wagę tej informacji? Wiesz co się z człowiekiem dzieje jak obejmuje tak ważne stanowisko? Wiesz jakie wzmożenie moralne się w człowieku wzbiera, że człowiek cały świat by naprawił?
    Ale pocieszę cię Pani Bożence opadło i będzie znów normalizacja. Tylko nie tak od razu,wielu co nie raportowało niestety zaczęło raportować i się liczby popsuły a liczby jak się popsują to naprawić je można po 12 miesiącach.

    To jest jak z tym analitykiem kredytowym co go wyrzucili z dwóch banków i w końcu został u mnie księgowym, siedzi i klepie faktury do programy. Jak oceniał aplikacje kredytowe, to dział sprzedaży nie miał przez dwa kwartały żadnej poważnej sprzedaży. Mówi do mnie wiesz jak teraz znaleźć klienta który by się nadawał na udzielenie kredytu? Ja mu mówię, wiem, trzeba było udzielać prostytutkom i psom prezesa oni zawsze mają wiarygodność.

    A cha i jedna ważna rzecz, a nie sadzisz, że z tymi towarami to trochę tak że złotówek trzeba więcej o jakieś 20% żeby kupić taki sam importowany samochód. Chociaż EUR takie same od roku, dziwne nie a w PLN trzeba zapłacić dużo więcej. Importerzy wiedzą, że trzeba więcej brać w PLN bo kontrakty pozawierane na kursie 4,35 PLN na ten przykład, mimo że w tabelce widzisz 4,27 PLN. Wiesz rak sobie myślę znów przyjdą czasu że samochody będą miały ceny w DM lub USD, prościej będzie.
    • Dane są wzięte z raportów poważnej instytucji.
      Jak masz lepsze to dawaj.
      Wiadomo, że tworząc raporty może dochodzić do zniekształceń i trzeba brać na to poprawkę.
      Przypinając się do statystyki w zasadzie przeczepiasz się do wszystkich danych jakie występują gdziekolwiek.
      Wtedy w ogóle można zakończyć dyskusję o czymkolwiek.
      Zastanawiam się dlaczego się do mnie przypinasz a np. u tradera siedziałeś cicho choć jakość moich artykułów i jego łatwo porównać szczególnie pod kątem wniosków i prognoz
      Jako autor tekstów wiem, że czasem można się pomylić a potem wyciągnąć jest łatwo, bo w necie nic nie ginie, ale mylić się ciągle a mieć coraz szersze grono wyznawców to już case psychologów.
    • Nie mam nic do Ciebie, niosę Ci kaganek oświaty. Pragnę jedynie Ci uświadomić, że statystyka to kłamstwo. Wiesz kto wypowiedział te słowa “the only statistics you can trust are the ones you have falsified yourself””?

      Poważna instytucja!? Masz rację że poważni ludzie ją kontrolują i sterują tymi cyframi co z tej instytucj wychodzą.

      Tak przyczepiam się do wszelkich danych, bo ludzie nie umieją danych zbierać, a co mówić o tym żeby je analizować. Ludzie dziś nie umieją się suwmiarką posługiwać a chcą bieg historii odwracać.

      Historia z Panią Bożenką jest prawdziwa, nie zmyślona, Pani Bożenka jest od Pana Adama, od tego co lubi rajstopy. Pani Bożenka na początku kadencji szukała nieprawomyślnych, którzy unikali obowiązku który nakłada Państwo. Teraz Pani Bożenka wysyła wszystkim nieprawomyślnym maile, że już mogą znów być nieprawomśslni nie przekroczyli trashold.
      Wiesz co będzie jak 500 podmiotów nagle pokaże zobowiązania wobec zagranicy każdy 2.000.000,00 EUR? Zmusić 500 jest prosto zespół masz 10 osobowy, na każdego przypadnie 50 podmiotów. Wiesz to co się dzieje też w GUS to jest horror. Jak nie mają maila do spółki zaczęli znów w papierze te swoje druczki wysyłać, MASOWO.

      Tak jak pisałem CI pół roku temu dziura w obrotach handlowych jest ogromna, tempo zadłużania też. Więszkość montowni na terenie Polski jest na lewarze 30:70 bez off balance commitmemt. Jak dodasz te leasingi i pozostałe off balance to wyjdzie 15:85. Wszyscy oczywiście w EUR są zadłużeni bo oni tu prolom wysyłają w zagranicy EURASKI do zamiany na PLN na płace dla Polskiego Prola. Popyt na złotówkę jest stały. Jak zaczną zamykać się “NASZE” montownie to będzie dramat na EURPLN.

      T21 nie było co krytykować bo T21 raczej nie analizował nic głęboko, T21 jest wytwórcą wierzeń, religii. Z tym się nie dyskutuje.

      Arcadio porzuć wszelkie statystki zacznij rozmawiac z ludźmi obserwuj. Miej oczy i naucz się patrzeć. Statystyki nie będą Ci potrzebne.
  • A jak myślisz Arcadio czy jest duża szansa że w tej chwili na s&p 500 tworzy się podwójny szczyt i zaraz będą duże spadki. Na analizie technicznej się za bardzo nie znam ale pamiętam że jak zacząłem przygodę z giełdą w 2008 to wykres wyglądał podobnie to znaczy był szczyt potem dość duży spadek później wzrost ponownie do szczytu i później zaczął się wodospad i potężna bessa.
    • No jest szansa, ale równie dobrze może być np. nowy szczyt. Przecież wystarczy jeszcze 2 miesiące wzrostów i indeks może przekroczyć 3000. To, że wiemy, że jest nie najlepiej nie oznacza, że nie może sobie jeszcze trochę podrosnąć.
      Możesz się np. uprzec przy swojej tezie bądź podążać za rynkiem.
      Zgadnij co bym doradził 🙂


  • Skomentuj