Dziś poniedziałek nr. X roku 2017. Wstałeś, małą czarną pijesz w salonie, TV leci a na niej Pytanie na Śniadanie, bo żona się maluje, a że chce widzieć co tam weekendowo w świecie naszych Celebrities się działo to i tobie przyszło oglądać. Ale tu nagle jakiś expert od finansów się zjawił i M. Rogalska go pyta? no ale z tą inflacją to jak, 2% czy więcej? a on mówi, że to dobrze, że pod kontrolą że tak trzeba i tak będziemy działać. Wszystko fajnie, gospodarka się rozwija, zaraz będzie na zegarach 3% PKB. Pozostaje tylko wiwatować. Szkoda tylko, że nie zapytała jaki jest realny przyrost cen i jaki jest realny PKB.
Przeczytałeś pierwszą część sagi o inflacji to już wiesz co-nieco w temacie i @bmen ci już wytłumaczył, że takie pół-prawy to można lemingowi tylko wciskać. Nie wierzysz? To już ci na szybko daje jakieś wyliczenia.
Cel inflacyjny mamy 2%, z widełkami aby bankierzy mogli łatwiej kontrolować to zjawisko. To oficjalny wskaźnik i monitorowany poprzez CPI. Realnie jest raczej gorzej, ale o tym w cz. IV. Załóżmy te 2%, czyli za rok twój 1PLN jest warty mniej-więcej 2% mniej. A teraz pytanie za ile lat będzie warty mniej niż papier toaletowy? 102% X , czyli za X = 115 lat siła nabywcza tej obecnej 1PLN będzie mniejsza o jakieś 99.9%. WOW. Raczej nie dożyjesz ale pomyśl jakbyś się czuł gdyby dziadek zostawił ci 2 walizki waluty przedwojennej :)
Inflacja to okradanie Kowalskiego, ukryty podatek, to jak od powietrza tyle że narodowego, pot-em-sterowana narodowa drukarka, czym szybciej oddychasz tym szybciej polski tlen spalasz i tym więcej się pocisz. Rozumiesz większy podatek musisz płacić dla bankiera. LOL. To tak żartem afpracebyś poczuł, że dziś będziemy gadać o poważnych sprawach: konsekwencjach inflacji, a jest ich sporo i są one raczej trudne do oceny jak i zauważenia dla Kowalskiego. A dlaczego ? Przekonasz się zaraz. Wracając do Pytania na Śniadanie to polecam, bo to z rana, a z rana dobry humor należy nabywać. Do małej czarnej to w sam raz, chociaż czasami też i coś ciekawego możesz się dowiedzieć. Czyli przyjemne z pożytecznym :)
Jak już zapewne wiesz z części NR1 sagi, inflacja to dość proste ale bardzo nierozumiane przez ludzików zjawisko. Pomimo nie-pełnego bądź też błędnego rozumowania każdy raczej wie, że jest to zwierzę hodowlane żyjące nie tylko nad Wisłą. Celem przypomnienia i klaryfikacji dla nowych czytaczy:
Inflacja to wzrost bazy monetarnej (money supply), która prowadzi do ogólnego wzrostu cen, czytaj inflacji cen. Drugie jest skutkiem wzrostu bazy monetarnej.
Tak więc termin Inflacja jest to zwiększanie się bazy monetarnej, w wyniku zaplanowanych (lub bądź tęż nie) decyzji. Prowadzi ona do ogólnego wzrostu cen w krainie, chociaż są to procesy silnie nieliniowe i zależnie nie tylko od ilości płacidła ale również od psychologi tłumu i terenu. Ogólny wzrost cen jest równoważny spadkowi wartości płacidła, czyli jego siła nabywcza PPM maleje. Wartość płacidła jest z kolei funkcją podaży i popytu na pieniądz. Podaż to supply of money, czyli cała kasa w obiegu, jak i kredyt. Popyt na pieniądz jest o wiele bardziej skomplikowaną zależnością i jest funkcją następujących zjawisk: zaufania ludzików do waluty i systemu finansowego, oczekiwań inflacyjnych, clearing systemów, częstotliwości dochodów, jak i ilości/dostaw towarów i usług. Dużo zmiennych z wieloma stopniami swobody, tak więc szklana kula może tylko dać radę. Popyt na grosz określa prędkość obiegu pieniądza, czyli jak często 1-jednostka płacidła zmienia właściciela. Wskaźnik ten jest jakąś-tam miarą dla popytu na płacidło, możliwą do liczbowego szacowania.
Można by to podsumować tak:
- W ujęciu długoterminowym głównie to baza monetarna (supply of money) decyduje o wysokości cen towarów i usług
- W ujęciu krótkoterminowym popyt na grosz ⇒ prędkość obiegu pieniądza (zależna od samopoczucia, zaufania konsumentów jak i zadłużenia) jest czynnikiem decydującym o wzroście cen towarów i usług
Błędem jest więc nazywanie inflacją wzrostu cen produktów, jako że zjawisko to jest pochodną/skutkiem zwiększenia się bazy monetarnej. Konsekwentnie błędem jest też podawanie jej za pomocą CPI/PPI czy podobnych wskaźników, tworzonych przez trenowanych w cyfrach i manipulacjach fachowców. O wskaźnikach inflacji napiszemy w ostatniej cz. IV sagi o inflacji, gdzie omówimy z grubsza główne wskaźniki pomiaru inflacji, te oficjalne CPI, PPI jak i alternatywne, typu Shadow Stats, Chapood Index, The Billion Prices Project. Zaprezentujemy też nasz własny projekt pomiaru wzrostu cen dla Kowalskiego. Dla niecierpliwych temat jest już wstępnie otwarty i można dodawać swoje złote myśli i przemyślenia pod linkiem: Koszyk inflacyjny dla Kowalskiego.

Inflacja ma bardzo duży wpływ na życie gospodarcze i polityczne narodów, jak i ich mieszkańców, jako że wpływa pośrednio i bezpośrednio na otaczające społeczeństwo gdyż powoduje, że jedni się bogacą a inni biednieją. Podobnie z narodami, ale to bardziej skomplikowany temat. Przejdźmy do tych zjawisk i skutków inflacji bo po tu dziś przyszedłeś.
0. Upadek krainy
Zaczęło się dawno temu, kiedy to ludzie za dużo nie rozumieli bo to wiedza tajemna była, nie wiedzieli ale szybko się uczyli jak ktoś im kufry oczyścił. I tak co-ileś lat nowa waluta pojawiała się w różnych krainach. Nie jestem w stanie podać ci ilości umarłych już walut, ale na-pewno jest to w tysiącach. Tu możesz podziwiać te jeszcze żyjące. To tak lokalnie, globalne jak działy się takie zapasy to nowy hegemon rodził się co pewien okres czasu, gdyż stary właśnie poległ z powodów głównie finansowych. Jako że świat nie znosi próżni tak więc ktoś nowy przejął schedę po mistrzu.
Poniższa grafika pokazuje kilku ostatnich hegemonów na świecie i czas życia ich waluty, jako głównej i rezerwowej dla świata.

Każdy z państw hegemonów przedstawionych na grafice upadł prawdopodobnie z powodu socjalu, długu i zabicia waluty, czyli błędnej polityki monetarnej, gdzie inflacja grała pierwsze skrzypce. Kończyło to się przeważnie wojnami, bo pretendent czując słabość atakował mistrza. Cyklicznie to się działo więc nie oczekuj, że w przyszłości będzie inaczej. Chyba że po WW3, WW4 będzie na patyki jak to A. Einstein mawiał. Tak już wiesz inflacja a właściwie błędna polityka monetarna państwa poza pustoszeniem kufrów Kowalskiego dodatkowo wykolejała i mocarstwa. Małych i malutkich krain poległo na pęczki2 w wyniku przewrotki finansów państwowych.
To raczej najpoważniejsza konsekwencja naszego "kochanego" zjawiska. Jest ona mało widoczna dla nas bo nasz horyzont czasowy jest raczej krótszy niż czas życia poważnej waluty, dlatego nie pamiętamy, no może poza historykami i ekonomistami. Bananowe waluty padają o wiele szybciej, ale poboli to ludzików chwilę i szybko zapominają. Chorobą krótkiej-pamieć to nazywam. Poparz ,w 2008 na RE była bańka stulecia, która o mały włos całego świata nie przewróciła, a tu ci teraz jeszcze większa na horyzoncie. Tak wiec krótko-wzroczność ala krótko-pamieć to się raczej zwie. Upadek krainy to najpoważniejsza konsekwencja inflacji. Inne poniżej omówione są mniejszej wagi, ale sumując się przyczyniają do całościowej demolki monetarnej krainy jak i jej ludzików.
1: Brak pozytywnych bodźców socjalnych i ekonomicznych wynikających z inflacji
Korzyści społeczne to inaczej wzrost bogactwa i dobrobytu. Pochodzą one z produkcji, a produkcja pochodzi od kapitału. Waluta jest środkiem wymiany za usługi i towary (medium of exchange). Jako środek wymiany ma za zadanie wykonywać pracę socjalną wymiany gospodarczej (work of exchange). Zwiększenie ilości waluty w obiegu nie powoduje więc zwiększenia produkcji i usług. Czyli dodruk waluty nie powoduje żadnych pozytywnych i socjalnych efektów.
Zadałeś sobie kiedyś pytanie jaka powinna być optymalna ilość waluty w krainie? Odpowiem ci szybko. Nie ma takiej, gdyż ogólny poziom cen dostosuje się do tej ilości. Nie rozmawiamy tu o ilości jaką ty możesz sobie sam wydrukować gdyż wtedy ty jesteś do przodu, a inni raczej nie. Ale jak każdy ma więcej waluty to nikt nie jest zarobiony. Tak więc każda ilość waluty jest optymalna. To tak jak z pijakami. Ile byś im wódki nie dał tyle wypiją. Taka już natura. Wynika to z indirect exchange, czyli ta sama ilość towaru za tą samą ilość innego towaru, ale już za różną ilość waluty. Tak więc nie ważne ile jest waluty, ceny towaru w innym towarze będą takie same, gdyż wynikają z wysiłku, energii, rzadkości itp. Wynika z tego bardzo ważny wniosek. Dodruk nie powoduje żadnych pozytywnych konsekwencji dla społeczeństwa, ale może je gwarantować dla kierownika drukarni :)
2: Ogólny wzrost cen towarów i usług
Zjawisko to jest bardzo często mylone z inflacją (tą właściwa monetarną). W obiegu mamy zawsze X jednostek waluty i Y określonych towarów i usług. Dlatego X = Y, czyli ilość X kopiejek nabywa Y kilogramów towaru i usług. Jeżeli wartość X wzrośnie nie powodując przy tym wzrostu wartości Y, to wtedy większa ilość waluty X będzie goniła tą samą ilość Y i relatywna siła X spadnie. Nazywamy to spadkiem siły nabywczej waluty. To długo-terminowo jak już wiesz, gdyż krótko-terminowo to czeski film.
Życie w stałym środowisku inflacyjnym oznacza spadek wartości pieniędzy z upływem czasu. Czyli pieniądze zaparkowane w skarpetach są coraz mniej warte, gdyż ktoś drukuje ciągle nową walutę. Czyli wzrost bazy monetarnej powoduje rozwodnienie istniejącego płacidła. USD stracił na wartość około 98% od powstania FED.
3: Zjawisko nierównego wzrostu cen
Zjawisko to (distortion of relative prices) występuje dlatego, że kiedy nowa waluta wchodzi do obiegu ekonomicznego (nieważne w jaki sposób) to zostanie najpierw wydana na pewne produkty, a inne nie zostaną dotknięte nową walutą. Wynikowo produkty na które dodatkowa nowa waluta zostanie wydana w pierwszej kolejności będą drożeć szybciej niż pozostałe.
W konsekwencji zjawisko to wpłynie na producentów, jako że da im fałszywe oznaki pobudzenia ekonomicznego poprzez zakłamany wyrost cen dla produktów dotkniętych tą inflacją. Dlaczego tak? Producenci widząc, że cena tych produktów rośnie mają sygnał (cena jest sygnałem), że jest nierównowaga w popycie i podaży, i dlatego wzrost cen na dane produkty. Przystępują więc do produkcji "brakujących" produktów.
4: Wzrost ryzyka i niepewności
Ryzyko i niepewność (risk and uncertainty) są nieodłącznie związane z ekonomią i finansami, tzn występują zawsze i wszędzie. Inflacja jest dodatkową zmienną dla tych zjawisk, jako że zwiększa i uwypukla te zjawiska. Dlaczego? No bo ceny towarów mogą wzrosnąć o trudną do przewidzenia cyfrę, a to ma wpływ na zachowania producentów jak i konsumentów.
Inflacja powoduje że rynek (np. producenci) nie są w stanie prawidłowo ocenić wzrostu cen zakupu (input) i sprzedaży (output) towarów, czyli ceny transakcyjne są raczej niepewne i w przypadku kiedy input > output mogą wystąpić dodatkowe problemy finansowe przedsiębiorstw. Zakładałeś, że towar będzie po tyle i się zdziwiłeś. Dlatego część przedsiębiorców robi hedge np. w postaci kontraktów terminowych na dane towary. Nie na wszystko się da mieć taki kontrakt, a jak się da to ceny w przyszłości są z natury kontraktu droższe z powodu przechowania itp. Ochrona przez stratą kosztuje. Opisałem jeden z powodów dlaczego firma może zrobić belly-up, a o innych powodach możesz poczytać tutaj, gdzie 3r3 tłumaczy, że desant może przyjść z zagranicy. Podobnie z kupującymi. Jak cena jest za duża to przerzucają się na tańsze towary.
Z natury mając do wyboru mały ryzyko i duże ryzyko (inne rzeczy niezmienne) wybieramy mniejsze ryzyko. Dlatego w środowisku inflacyjnym narażeni jesteśmy na większe straty. Tzn. ktoś straci ale i ktoś zyska:) W naturze nic nie ginie, jedynie zmienia właściciela.
Dodatkowe ryzyko i niepewność zniechęca do długoterminowych inwestycji, bo ciężko firmom ocenić przyszłe przychody i rentowności. Jak wycenić inwestycję jak nie potrafisz ocenić przyszłych cash-flows? Musisz jakoś sfinansować ten cały nowy biznes więc i % procent będziesz płacił, a ten jest też funkcją inflacji cen. Dlatego kraje o niskiej i stabilnej inflacji charakteryzują się większym wzrostem gospodarczym (np. Niemcy i Szwajcaria). Czyli de facto poważna polityka monetarna gwarantuje stabilność krainy.
5: Efekt drukarza i pierwszego nabywcy nowo wydrukowanej waluty
(Income diffusion effect / early comers gain at the expense of late comers). Ci którzy drukują lub pierwsi posiadacze nowo wydrukowanej waluty widzą realnie niższe ceny, czytaj mogą kupować sobie rzeczy taniej lub więcej tych rzeczy. Po jakimś czasie ta nowa waluta dociera do nowych rąk i powoduje stopniowy ogólny wzrost cen. W konsekwencji ostatni którzy widzą tą nowo wydrukowaną walutę muszą płacić relatywnie drożej za produkty, bo one już zdrożały a oni mają ciągle ta samą ilość waluty.
Jest to tzw. proces dystrybucji inflacji (inflation process). Opiszmy go w dużym skrócie. Załóżmy, że jesteś drukarzem albo fałszerzem (counterfeiting) i jako pierwszy masz 1MPLN nowej kasy np. co miesiąc, czyli możesz kupić jednego tygodnia co chcesz po starej cenie, ale kolejnego tygodnia będzie więcej kasy więc ceny podskoczą trochę, i tak co tydzień. Ty i ci którzy są najbliżej łańcucha nowej kasy widzą zawsze starsze ceny w odniesieniu do pozostałych ludzików. Dlatego ci którzy wydają pierwsi nowe płacidło (early spenders) widzą niższe ceny niż kolejni w łańcuchu dystrybucji nowej gotówki, a ci którzy czekają zapłacą więcej i będą widzieć straty. Obowiązuje zasada buy quicker = simply cheaper. Jest to więc forma redystrybucji bogactwa, czyli pośrednia forma taxu, jako że pierwsi którzy kupują mają taniej kosztem tych którzy kupują później. Tak więc ci przy drukarce radzą lepiej w rzeczywistości. Napisze już komentarz za 3r3: Zainstaluj się koło drukarki a będzie ci lepiej :)
Process ten odbywa się też sektorami w gospodarce, gdyż najpopularniejsze sektory jak np. rynek nieruchomości i budownictwa są pierwsze w łańcuchu. Czyli jak drukarze wydają na mieszkania (inwestują) to rynek nieruchomości będzie grupą, która najbardziej korzysta na inflacji gdyż jest bardzo wysoko w łańcuchu obrotu nowej kasy. Jak więcej mieszkań jest kupowane to ich ceny rosną, czyli właściciele którzy sprzedają mają więcej kasy za nie, potem idąc dalej będą budowlańcy, ich pracownicy, firmy które handlują materiałami budowlanymi, potem ci co dostarczają produktów podstawowych dla tych grup. Tak więc ceny rosną w takim łańcuchu jakim podąża kasa. A na końcu są pracownicy, którzy nie mają dostępu do tego łańcucha, jak np. pielęgniarki, nauczyciele, ludzie na stałych dochodach (fixed income). Jest to dość skomplikowany proces, ale wiemy że istnieje. Popatrz na cykl koniunkturalny i jak sobie w nim radzi rynek RE.

6: Efekt bogacenia się Infatorów
Jak już napisaliśmy powyżej inflacja generuje niewidoczny podatek redystrybucji. Najwyżej w łańcuchu są inflatorzy, jako że oni pierwsi wypuszczają grosz w obieg. Kto jest inflatorzy waluty? Banki centralne (czysty dodruk), banki komercyjne (credit i deposits) i rządy (obligacje) jako że oni pierwsi mają nowo wydrukowane pieniądze. Albo fałszerze grosza :)
Inflation benefits inflators = recipients of the inflation tax.
Inflacja przynosi najwięcej korzyści inflatorom, jako że stanowi dla nich darmowy dochód (Inflation benefits inflators as constitutes income to money creators). Jeżeli Kowalski mógłby wydrukować, powiedzmy na domowej drukarce, 1MPLN to jest to dla niego dochodem bo przy teraźniejszych cenach może kupić towar warty 1 mln PLN. Pod warunkiem, że inni też nie drukują symetrycznie. Jest to jednak ryzykowne zajęcie, bo Kowalskiemu grozi do 25 lat za takie zabawy. Jak to w świecie finansów bywa: Risk = Return zasada jest zachowana. Już teraz rozumiesz dlaczego inflatorów stać na więcej niż statystycznego Kowalskiego, a dodatkowo za tą samą ilość waluty (uwzględniając opóźnienie czasowe) mogą oni nabyć różne ilości towaru. Kowalski jest oczywiście poszkodowany z założenia.
7: Ubożenie ludzi o stałych dochodach
Ludzie o stałych dochodach to ci którzy mają stałe dochody miesięczne np. w płatności od rządu, emerytury lub inne annuities. Dochody te nie są indeksowane o prawdziwą inflację, tak więc ta grupa płaci podatek redystrybucyjny. Siła nabywcza ich dochodu ciągle spada, za 1000 PLN w 1999 kupiło się więcej towaru niż w powiedzmy 2010. Dlaczego tak się dzieje? Rządy i instytucje finansowe używają swoich benchmarków wzrostu cen (głównie CPI) do indeksowania (waloryzacji) stałych świadczeń. Benchmarki te są raczej zaniżane i dlatego nie istnieje właściwa rewaloryzacja stałych wypłat świadczeń socjalnych i emerytalnych. Popatrz na panią jak pcha wózek; co miesiąc wydaje jej się, że jest silniejsza :)

8: Zjawisko ubożenia indywidualnych kredytodawców
Kolejną grupą ludzików dotkniętych podatkiem redystrybucji są posiadacze kapitału/rentierzy. Dlaczego ci już zamożni tracą na swoich byznesach? Żyją oni z pożyczania kasy i pobierają za to sobie % za użyczanie kapitału. Jest to tzw. premium. W środowisku inflacyjnym życzą sobie dodatkową opłatę za ryzyko inflacyjne i uwzględniają ją jako jakieś tam oczekiwania inflacyjne (inflation expectations). W tym celu używają głównie rządowych benchmarków np. CPI do wyceny kosztu pieniądza, który będą pożyczać. Czyli cena za pożyczanie kasy to:
cena za pożyczanie pieniędzy = CPI + premium.
Problem się pojawia kiedy nie są oni w stanie przewidzieć inflacji z dokładnością, a wołanie +2% ponad konkurencję powoduje, że ich kapitał śpi w domu. Dlatego tracą oni generalnie jakiś procent swojego przyszłego dochodu. Zjawisko to nazywa się zaskoczeniem inflacyjnym (inflation surprise) i szkodzi rentierom.
Występuje tu też zjawisko redystrybucji od kredytodawców do kredytobiorców, w wyniku opisanego powyżej zjawiska zaskoczenia inflacyjnego. Tak więc dość często jest tak, że klient który pożyczył na 4% realnie oddaje 3%. Mówimy tu o indeksach zmiennych, kredyty o stałym oprocentowaniu to w ogóle inna bajka i tam premium na starcie jest poważne.
9: Zjawisko ubożenia posiadaczy waluty
Zapewne słyszałeś, że kasa cyrkuluje i jest w ciągłym obiegu, stąd ci mamy ten nasz wskaźnik cyrkulacji pieniądza. Nic bardziej mylnego bo kasa przez większość swego czasu stoi u kogoś na bilansie, czyli w kieszeni. Zmienia ona właściciela tylko wtedy jak dokonuje się transakcja, ale to trwa ułamek sekundy a potem siedzi ona i się patrzy co ty robisz i rozmiażdża co chcesz z nią zrobić.
Czyli waluta jest zawsze w czyimś posiadaniu. Pomijamy operacje typu palenie czy niszczenie papieru. Czyli jeżeli występuje transakcja to ktoś się pozbywa waluty i ktoś ją pozyskuje. Wynika z tego, że ktoś zawsze traci w środowisku inflacyjnym. Posiadacz waluty zawsze traci w środowisku inflacyjnym. Bez wyjątków. Nazywamy to podatkiem inflacyjnym (inflation tax).
Jeżeli inflacja jest wyższa niż stopy procentowe to zgromadzone oszczędności są także konsumowane. Problem dotyczy ludzi, którzy dużo oszczędzali np. na starość i chcieliby polegać na tych oszczędnościach na jesieni życia. Tak więc następuje proces redystrybucji dochodu od oszczędzających. Straty posiadaczy waluty, kredytodawców i otrzymujących stały dochód są zyskiem banków centralnych, banków komercyjnych, rządów lub innych inflatorów.

10: Deformacja wskaźnika konsumpcji do inwestycji
Wszystko co jest wyprodukowane jest albo konsumowane albo inwestowane. W ten sposób otrzymujemy wskaźnik C/I. Jeżeli ogólnie ceny wzrastają to ludzie wydają więcej na dobra wyprodukowane. Ludzie zaczynają relatywnie więcej wydawać na konsumpcje co przy stałym dochodzie wpływa na obniżanie wydatków inwestycyjnych. Jeżeli ludzie wydają więcej na konsumpcje to wydaje im się też, że mogą kupić więcej i mają błędne złudzenie bogactwa.
Inflation increases the consumption-investment ratio.
11: Zmniejszanie poziomu oszczędności narodowych
Jeżeli ludzie wydają więcej na konsumpcję wtedy mają mniej do zaoszczędzenia. Oznacza to, że zmniejsza się suma oszczędności, a jak wiadomo są one podstawą inwestycji w zdrowym środowisku gospodarczym. Długoterminowo inwestycje mają wpływ na tępo wzrostu gospodarczego. Dodatkowo ludzie obserwując inflację cen nie są zbyt chętni do oszczędzania, jako że nie widzą sensu i podążają w kierunku większej konsumpcji. Inflacja obniża oszczędności narodowe. Zjawisko to ma wpływ długo-terminowy na rozwój krainy.
12: Wolniejszy wzrost gospodarczy i Negatywny wpływ na standard życia
Jak wiemy są dwie składowe wzrostu gospodarczego: demografia danej krainy (czyli liczba ludzików zdolnych i chętnych do pracy) i produktywność kapitału (ludzki, fizyczny, itp). Z punktów 10-11 już wiesz, że inflacja deformuje wskaźnik C/I = więcej do gara a mniej do skarpety, czyli oszczędności maleją. Mniej oszczędności to mniej inwestycji. Mniejsza liczba inwestycji powoduje, że długoterminowo wzrost produkcyjności będzie mniejszy. Mniejszy wzrost produkcyjności będzie powodował wolniejszy wzrost gospodarczy, a co za tym idzie obniży się jakość standardu życia obywateli w danej krainie. W skrócie Under-investment, znaczy się że nasze dzieci mogą mieć gorzej niż my mamy obecnie.
13: Tworzenie iluzji wzrostu zysków z biznesu (Połączony z 14)
Inflacja powoduje, że przedsiębiorcy mają większe dochody nominalne i tworzy się u nich iluzja, iż zarabiają więcej kasy. (Inflation creates illusion of increased business profits). Dlaczego tak? Bo kasa fiskalna nabiła im przykładowo 30% więcej niż 4 lata temu. Większe dochody nominalne powodują, że konsumują oni więcej i oszczędzają mniej niż powinni na deprecjację sprzętu. Skutkuje to wzrostem pozornej rentowności za dany okres użytkowania kupionego już sprzętu.
Kupując np. samochód dostawczy zakładamy, że będziemy go odpisywać (depreciation) przez 10 lat. W tym czasie będziemy składać podobną sumę na inwestycje na nowy samochód, po zezłomowaniu starego. Dochody mamy większe więc wiwatujemy z sukcesu nie biorąc pod uwagę przyszłych cen sprzętu, a ten niewątpliwie rośnie w cenie. Przychodzi chwila prawdy i spotyka byznessmena niemiłe zaskoczenie kiedy orientuje się on po czasie, że sprzęt potrzebny do funkcjonowania kosztuje o wiele więcej, a kufer do połowy tylko pełny. No i do lichwiarza w łaskę latać musi.
14: Utrata kapitału
Konsumpcja kapitału jest definiowana jako różnica pomiędzy deprecjacją obecnego kapitału stałego (np. samochód) i inwestycją w nowy. Jeżeli inwestujemy więcej niż nasze aktywa tracą na wartości to mamy wzrost kapitału, a jeżeli inwestujemy mniej to wtedy konsumujemy kapitał. Błędna ocena inflacji powoduje utraty wartości kapitału (consumes capital) co może być skutkiem punktu 13.
15: Zjawisko wzrostu “menu costs”
Każdy restaurator jakoś się musi prezentować co kucharz potrafi i na ile go wyceniają. Dochodzimy do kosztu pokazywania cen w lokalach i punktach sprzedaży. Jeżeli mamy środowisko inflacyjne to właściciele musza częściej uaktualniać ceny w menu, aby odzwierciedlać koszty inflacyjne. Dlatego inflacja wprowadza dodatkowe koszty dla biznesu i tym samym obniża zyski.
Podobny przypadek mamy w księgarniach, które muszą ciągle zmieniać ceny naklejek z ilością PLN na książkach, które ciągle drożeją. Problem ten ostatnimi czasy zaczął maleć gdyż handel online zaczął nokautować uliczników. Ale zjawisko to dotyczy wielu punktów usługowych, gdzie menu są sowite i długo się je przegląda.
16: Efekt dodatkowego zdzierania butów czyli “zdarta zelówa”
Jest to ciekawe zjawisko (“shoe-leather costs”), jako że pokazuje jaki wpływ ma inflacja na zarządzanie naszym portfelem fizycznego płacidła (gotówka). W przypadku środowiska wysoko-inflacyjnego musimy chodzić częściej do bankomatu bądź też banku. Dlaczego tak jest zapytasz?
Ponieważ trzymanie waluty w domu powoduje spadek jej wartości nabywczej, dlatego też ludzie chodzą częściej do banku (gdzie mają płacone jakieś odsetki %) aby wyciągać tylko tyle ile potrzebują na dany okres. Buty się szybciej zdzierają, a dodatkowo ludziki tracą zbędny czas na dreptanie do banku, czyli strata czasu i „tzw. zdarta zelówa”.
Nie dotyczy to środowisk bezgotówkowych (cash-less), środowisk gdzie używamy kart debetowych czy kredytowych. W tym kierunku podąża świat monetarnych globalistów. Ostatnimi czasy widzimy już boom na krypto-waluty. Swoją drogą ciekawy jestem jak to tam będą radzić z inflacją, bo że będzie to nie mam wątpliwości.
17: Zjawisko wzrostu podatków (Causes a bracket creep / Marginal tax increase)
Pracujesz to i daninę na Państwo oddać musisz. Wolność to ci zabiera ale co możesz z tym zrobić? Prawie każdy dochód jest opodatkowany i w tym celu twoje państwo wytworzyło stawki podatkowe, a ustalane one są w % dla danego dochodu. W większej części znanych mi krain obowiązuje podatek progresywny, czyli progi podatkowe są rosnące dla większej ilości zarobionej waluty np. 10% (do 50kPLN) , 20% (do 100kPLN) i 40% (powyżej), a komuniści w DE ostatnio zaproponowali 75% (np. od 1MPLN :)
Jeżeli nasz dochód wzrośnie powiedzmy z powodu rekompensacji wzrostu cen w sklepach przez pracodawcę to możemy zostać zakwalifikowani do grupy o wyższym progu podatkowym, czyli de facto będziesz płacił więcej podatku. Płacąc więcej podatku dla państwa zostaje ci mniej w kieszeni, a przy inflacji oznacza to nie-mniej-nie-więcej ze stać cię na mniej, czyli twoja siła nabywcza pensji zmalała. W tym przypadku inflacja dotyka cię więcej niż w jednym wymiarze. Nie dotyczy to systemu opodatkowania liniowego i po-główkowego :) Chociaż nie wiem czy ten ostatni gdziekolwiek istnieje.
18: Tworzy cykle biznesowe i środowisko złych inwestycji (połączony z punktem 19)
Inflacja powoduje to że mamy więcej waluty w obiegu. W takim środowisku koszt pożyczania pieniądza maleje i inwestorzy zaczynają inwestować w błędne projekty, jako że widzą złe sygnały inwestycyjne. W normalnym środowisku wyższy koszt pieniądza powoduje że durne i nie-rentowne projekty nie byłyby rozwijane, bo koszt finansowania byłyby wyższe od progu opłacalnego wejścia w ten byzness. Dlatego inflacja powoduje złe decyzje inwestycyjne (Malinvestment).
Jest to skomplikowanym proces, jako że jest składowym cyklu biznesowego Boom-Bust, który prowadzi do bankructw, czyli odpisu długów i straty kapitału, obniżenia szerokiej bazy monetarnej czyli deflacji. Inflacja jest jedną z głównych przyczyn cyklu koniunkturalnego (Boom -Bust). Zjawisko to jest jedną z ważniejszych konsekwencji inflacji.
19: Wzmacnianie karteli przemysłowych
W cyklu biznesowym kiedy mamy pozytywny wzrost gospodarczy zwiększa się popyt na towary importowane, głównie surowce i energię. W takim środowisku firmy zajmujące się obsługą tego importu zarabiają więcej niż pozostałe i mają większe możliwości przejęć innych konkurentów. Zjawisko to jest bardziej konsekwencją cyklu biznesowego, ale jako że inflacja ma wpływ na Boom-Busta można by uznać, że ma ona też wpływ na to zjawisko.
Dodatkowym zjawiskiem wynikającym z powyższego jest fakt, iż mając dużo większe dochody mogą się one starać o dodatkowe finansowania od instytucji finansowych i w ten sposób przyśpieszyć procesy przejęć konkurencji. Problem ten staje się coraz poważniejszy, jako że duże instytucje finansowe same zaczęły działać w ten sposób. Kapitał ma narodowość o czym my Polacy dobrze wiemy, a podboje innych krain to nie tylko wysyłanie armii.
20: Rozwodnienie waluty
Inflacja powoduje rozwodnienie waluty danego kraju (Currency debasement i.e. currency devaluation). Czyli waluta traci wartość PPM w porównaniu do jakiegoś punktu odniesienia. Historycznie tym punktem odniesienia były metale szlachetne: złoto i srebro.
Obecnie zjawisko to wykorzystywane jest do wojen walutowych, jako że pozwala poprawić konkurencyjność eksportową danego kraju. Im tańsza waluta danego kraju tym większy popyt na jej towary eksportowe co z kolei wpływa na rozwój gospodarczy danego kraju i zwiększa dodatkowo presję na poziom cen w tym kraju, jako że mniej towarów jest dostępnych dla rynku wewnętrznego (mniejsza podaż wewnętrzna), co z kolei zwiększa cenę na rynku lokalnym (demand-pull price inflation). Lokalny wzrost cen powoduje zamknięcie koła bo konkurencyjność maleje, ale zwiększona baza monetarna pozostaje:)
Czy wojny walutowe są skuteczne? Temat dalece dyskusyjny. Na pewno gołoci kufry Kowalskiego, a konkurencyjność danej krainy jest raczej złudna gdyż za chwilę ktoś inny jeszcze bardziej przełoży wajchę na drukarce. Czyli de facto wyścig kto pierwszy się rozbije = czysta inflacja w najpiękniejszym wydaniu. Popatrz na punkty 1-20 i zastanów się czy kraj nie okrada ludzi poprzez wojny walutowe.
21: Drożejący import
Rozwodnienie waluty ma też efekt droższego importu, jako że ceny importowanych towarów (w tym niezbędnych surowców ropy i gazu, metali przemysłowych) będą większe. W tym przypadku wystąpi wzrostu cen w danym kraju ale nie-jest on związany z popytem, a raczej ze wzrostem cen towarów importowanych (cost-push price inflation). Zjawisko to prowadzi w drodze prostej do stagflacji, czyli wzrostu cen i bezrobocia (np. oil shock w 70s). Stagflacją i hiperinflacją zajmiemy się w cz. III tej sagi. Dodatkowo zagraniczne wakacje i wszelakie wojaże po świecie są też droższe.
22: Generacja Baniek Spekulacyjnych
Jak już zapewne rozumiesz duże instytucje bankowe są bardzo blisko drukarki w łańcuchu procesu inflacji. Obowiązuje tam raczej zasada Greed is Good, tak więc działają tam gdzie cymes można zarobić największy, czyli kasyno finansowe. Tak więc inflacja powoduje spekulację na aktywach co prowadzi do baniek spekulacyjnych, jako że inflatorzy muszą pilnować aby im rynki finansowego żeru nie poupadały, bo by to okazało że źle zarządzają folwarkami. Kolejnym punktem jest utrata płynności dużych instytucji finansowych, bo niewypłacalne to one już teraz są, gdyby im kazano zastosować zasadę MARK-TO-MARKET, zamiast obecnie obowiązującej MARK-TO-FANTASY.
Tak więc kupują aktywa finansowe. Ludzie widząc co się dzieje też pakują się do pociągu w tym samym kierunku i kupują w celu droższej odsprzedaży, czyli klasyczna teoria znalezienia większego głupca, który zapłaci więcej. Mając dostęp do nieograniczonego darmowego kredytu można wypaczyć wycenę prawie każdego aktywa. Tracą na tym zwykli ludzi jeżeli spekulacja wpływa na dobra realne potrzebne dla społeczeństwa, jako że nie jest ich stać na zakup tych dóbr. Przykładem tego jest bańka nieruchomości w Polsce w latach 2004-2008, spekulacje cenami żywności itp.
Podsumowując ten cały proceder inflacyjny można stwierdzić że jest to mechanizm prawie doskonały skrobania Kowalskiego i wszystko w imieniu prawa. Podsumowując najważniejsze konsekwencje wynikające z dodruku to: podatek inflacyjny, podatek redystrybucji, generacja cykli Boom-Bust, zżeranie oszczędności ludzików czyli mniejsze inwestycje a w konsekwencji wolniejszy rozwój gospodarczy i w końcu dochodzimy do bankructwa krainy i dość częstego przejęcia go lub nawet pożarcia go przez sąsiadów lub grupy zorganizowane. A walka trwa i raczej końca nie widać na horyzoncie :(

Zakończymy jak zwykle klasykiem:
Inflation is one of the most misused words; few even think about its actual meaning. What is inflation? “Well, that’s prices going up.” No, it’s not. To say that is to confuse cause and effect. Inflation is an increase in the money supply. You inflate when the money supply is increased by more than real wealth increases. Prices go up as a result. People have forgotten about that. Today, inflation seems to come from out of nowhere, like a freak storm. No cause. Unless it’s blamed on the butcher, or the baker, or an evil oil company. Nobody ever thinks it’s a central bank—the Fed in the US—that actually creates more money, and causes inflation. You’ve heard that central banks are trying to create a little bit of inflation because, they say, “A little bit of inflation is good.” No, even a little bit of inflation is deadly poisonous. For two reasons: It creates the business cycle. And it destroys the value of savings. Saving is the basis of capital creation. People who say that a little inflation is a good thing are dangerous fools. - Doug Casey.
Miłych dalszych rozważań, bo temat nie jest trywialny na jaki mogłyby wyglądać. Jeżeli masz jakiś dodatkowe przemyślenia to z chęcią posłucham i podyskutują w komentarzach. To bardzo trudny i rozległy technicznie temat, więc jak wypunktujesz błąd rozumowania to prze-dyskutujemy i jak wymagane skorygujemy. W kolejnej części będzie o hiperinflacji czyli currency event i o obecnie już występującej stagflacji.